Bilans zderzenia sędziów z ziemią
JEŻELI SĘDZIOWIE W KOŃCU WYJDĄ ZE SWOICH WIEŻ Z KOŚCI SŁONIOWEJ, BĘDZIE TO CHYBA JEDYNA DOBRA RZECZ, JAKA WYNIKNIE Z CAŁEJ TZW. REFORMY WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI. DOBRA NIE TYLKO DLA SAMEGO ŚRODOWISKA, LECZ PRZEDE WSZYSTKIM DLA SPOŁECZEŃSTWA
Przyglądając się trwającej od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości walce o kształt sądownictwa, uświadomiłam sobie, dlaczego rundy walk bokserskich są limitowane czasowo. Żadna przecież przyjemność oglądać dwóch słaniających się ze zmęczenia zawodników, którzy ostatkiem sił zadają sobie kolejne ciosy. Choć coraz częściej chybiają, żaden nie chce się poddać i zejść z ringu. Mimo że publiczność już ziewa i nie potrafi ukryć zniesmaczenia.
Ze sporu o wymiar sprawiedliwości obie strony wyszły mocno pokiereszowane. Oczywiście sądom dostało się znacznie mocniej niż politykom. Ci ostatni nie od dziś grają w tę grę i dobrze wiedzą, co zrobić, aby nawet ewidentną porażkę przekuć w wizerunkowy sukces. Sędziowie dopiero uczą się tej sztuki. Wcześniej nie była im do niczego potrzebna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.