Nie wolno nam wszystkiego
W ydarzenia związane z hejterską aktywnością grupy sędziów, spośród których co najmniej kilku pracowało w resorcie Zbigniewa Ziobry… nie toczą się jak lawina. Alfred Hitchcock mawiał, że dobry film zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma tylko rosnąć. Artykuł z Onetu był wstrząsem, tyle że później narracja obywatelskiego przerażenia putinowskimi chwytami rządu PiS raczej opadła, niż się wzmogła. Chwilowo? Na trwałe?
Sporo zasługi w takim przebiegu sprawy ma sam Ziobro. Dymisjonuje szybko (co prawda na polecenie Kaczyńskiego, ale ten siedzi w cieniu i minister wykorzystuje ten fakt, by prezentować się jako rozgrywający), wypowiada się jednoznacznie i inteligentnie wznosi oczy do nieba: „Ach, ci sędziowie, z nimi zawsze kłopoty…”. Chyba jednak większą rolę odgrywa mechanizm „O Boże, wilki!”.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.