Pasterze grzechów
Słaby lub skompromitowany Kościół oraz jego wierni dla władzy świeckiej zawsze byli idealnym wrogiem
Za sprawą długoletnich wysiłków hierarchów polski Kościół trwoni kapitał społecznego zaufania, na jaki sobie zapracował za czasów PRL. Film „Tylko nie mów nikomu” Tomasza i Marka Sekielskich, choć wstrząsający, to jedynie kamyczek, który ruszył lawinę. Głazy kumulowały się latami, gdy pod dywan zamiatano sprawy duchownych dopuszczających się przestępstw lub co najmniej występków etycznych. Zarówno tych, którzy kariery robili dzięki współpracy z komunistyczną bezpieką, jak i tych czujących pociąg do ministrantów, małych dziewczynek, alkoholu, pieniędzy i wystawnego życia. A skoro pasterzom będącym za pan brat ze wszystkimi siedmioma grzechami głównymi nie działa się krzywda, najbardziej niepokornym owieczkom w końcu musiały puścić nerwy. Bo ileż można przyglądać się zgorszeniu, udając, że nie jest ono sprzeczne z naukami Chrystusa. Kościół jest silny mocą swoich wiernych. Gdy oni od niego odchodzą, znika. To nie koniec złych prognoz: utracone zaufanie odbudowuje się latami, nawet gdy wyeliminuje się wszystkie nadużycia. Słaby lub skompromitowany Kościół oraz jego wierni dla władzy świeckiej zawsze byli zaś idealnym wrogiem.
Absurd prześladowań
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.