Dziennik Gazeta Prawana logo

(Nie)odpowiedzialność za słowa

(Nie)odpowiedzialność za słowa
nieznane / fot. IxMaster/Shutterstock
24 lutego 2019

Przedstawiciele świata akademickiego są jednymi z ostatnich, których polska opinia publiczna uważa za uczciwych i rzetelnych. Jak pokazuje praktyka, nie zawsze słusznie

Poruszające i niesłychanie smutne wydarzenie z 13 stycznia 2019 r., kiedy prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został śmiertelnie raniony nożem przez Stefana W., wywołało skrajne reakcje – naturalny w tym przypadku smutek, ale także wyrażaną na portalach społecznościowych radość (!) z ataku i jego śmiertelnego skutku, wypowiedzi usprawiedliwiające oraz gloryfikujące sprawcę, sugerujące kolejne cele (osoby), które „zasłużyły sobie na to”. Niezależnie od poglądów politycznych zapanowała jednak – przynajmniej teoretyczna – zgoda co do tego, że język, jakim posługują się w ostatnich latach w przestrzeni publicznej mieszkańcy Polski, nie ułatwia porozumienia pomiędzy nimi, a agresja werbalna może przeradzać się w przemoc fizyczną. Pomimo apeli o uszanowanie żałoby i niewykorzystywanie jej do doraźnych rozgrywek, politycy natychmiast wpadli na pomysł zorganizowania „niepolitycznych” marszy przeciw przemocy, a pogrzeb prezydenta Adamowicza stał się kolejną okazją do medialnego zaistnienia.

Pozostało 89% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.