Niemcy nie są w Unii wszechmocne
N ad Wisłą nie brakuje tropicieli niemieckiej hegemonii w Unii Europejskiej. Publicystów przekonanych, że kiedy tylko interesy naszego sąsiada zza Odry są zagrożone, Angela Merkel chwyta za telefon, dzwoni do kogo trzeba w Brukseli i sprawa jest załatwiona. Po myśli Berlina oczywiście.
Przekonanym o wszechmocy Berlina przedstawicielom naszego komentariatu polecam uwadze dwa wydarzenia, które miały miejsce w lutym. Obydwa dotyczące niemieckich interesów gospodarczych, obydwa dziejące się na arenie unijnej i obydwa załatwione nie tak, jakby sobie tego życzyli politycy znad Szprewy. Pierwszą była niezgoda Komisji Europejskiej na połączenie kolejowych części niemieckiego Siemensa i francuskiego Alstomu. Zależało na niej zarówno Paryżowi i Berlinowi, ale to Niemcy ostatnio więcej mówią o konieczności budowy europejskich czempionów, które mogłyby stanąć w szranki z Chinami i USA. Nowy twór miał być takim Airbusem, tyle że na szynach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.