Ogrody przetrwania
Czy historie o niedostatkach życia zwierząt w zoo są sygnałem do tego, aby uznać te miejsca za relikt przeszłości? A może pojedyncze incydenty nie są w stanie przekreślić ich wkładu w przetrwanie gatunków?
fot. Jakub Kamński/East News.
Goryl z warszawskiego ogrodu zoologicznego
Brytyjski rząd czeka na wyniki trwającej już od dekady analizy warunków przetrzymywania słoni w ogrodach zoologicznych oraz parkach safari. Badanie zlecił po doniesieniach o zaniżonej średniej długości życia tych zwierząt w niewoli („National Geographic” podaje, że wynosi ona 17 lat w porównaniu z 56 latami na wolności), a także licznych przypadkach problemów psychicznych oraz występujących chorób, np. artretyzmu, nowotworów czy przepukliny. Możliwe, że brytyjskie ogrody zoologiczne dostaną całkowity zakaz trzymania nowych słoni (choć te, które już żyją w zoo, miałyby tam pozostać do śmierci). Według aktywistów byłby to solidny fundament do dalszej dyskusji o tym, czy jakiekolwiek stworzenia powinny być trzymane w klatkach. Bo ich zdaniem miejsce żywych istot jest w ich naturalnym środowisku, a nie w centrach rozrywki, w których ludziom pokazuje się zwierzęta, sprzedaje się gofry i baloniki. I gdzie nierzadko dokonuje się drastycznej selekcji osobników, które nie pasują do określonej puli genowej.
Dyrektorzy ogrodów zoologicznych ripostują, że wiele gatunków zwierząt nie przeżyje w swoich siedliskach naturalnych, bo te są niszczone przez człowieka. Według nich tylko skoordynowane działania specjalistów z całego świata mogą je ocalić przed wyginięciem. A dodatkowe atrakcje w zoo służą temu, żeby możliwie jak najwięcej osób się o tym fakcie dowiedziało.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.