Termojądrowe nadzieje
Gdy udało się rozpalić na Ziemi słońce, ludzkość straciła ostatecznie chęć na kolejną wojnę światową. Teraz fuzja jądrowa rodzi nadzieję, iż poradzimy sobie z globalnym ociepleniem
Ten zdumiewający postęp naukowy zbliża nas do przyszłości, która nie będzie zależna od paliw kopalnych – ogłosił lider demokratycznej większości w Senacie USA Charles Schumer. Tak skomentował wystąpienie sekretarz energii, która podała, że 5 grudnia 2022 r. naukowcy z Lawrence Livermore National Laboratory (LLNL) dokonali przełomu. Przy użyciu 192 wiązek laserowych, skierowanych na pastylkę paliwa wodorowego, udało się im zainicjować kontrolowaną syntezę jądrową. To jest możliwe już od dekad, lecz po raz pierwszy uzyskano więcej energii, niż włożono we wzbudzenie reakcji. Różnica była całkiem spora: lasery zużyły 2,05 megadżuli (MJ) energii, zaś synteza dała 3,15 MJ.
Naukowcy studzą jednak entuzjazm polityków. Nie ukrywają, iż droga do zbudowania reaktora termojądrowego może być jeszcze długa i wyboista. Nie zmienia to faktu, że zapłonęła iskierka nadziei na zdobycie dostępu do niewyobrażalnych wręcz zasobów energii. Przełom dokonany w LLNL zapewne doprowadzi do przyspieszenia prac nad fuzją, w którą włączą się też inne kraje. Zwłaszcza gdy wszyscy przypomną sobie, iż opracowanie technologii wzbudzenia niekontrolowanej syntezy jądrowej okazało się 70 lat temu nadspodziewanie proste. Co, paradoksalnie, ocaliło wówczas świat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.