Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Mało towaru, mnóstwo pomysłów

Brzeziny, 1980 r.
Brzeziny, 1980 r.fot. Woody Ochnio/East News
1 marca 2024
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Życie – nawet w kiepskich czasach – bywa szalenie różnorodne, rozgałęzia się w nisze, kryjówki, obiera takie czy inne strategie dostosowawcze

Podczas spaceru po warszawskich Jelonkach przechodziłem obok Hali Wola (swoją drogą bardzo nostalgiczne miejsce, które zachowało klimat okresu transformacji – zalecam wizytę) i moją uwagę zwrócił wysoki, nieszczególnie urodziwy barak z blachy falistej, ulokowany na tyłach hali, prawdziwy ostaniec z dawnych czasów. Zwrócił moją uwagę, ponieważ dobrze go niegdyś zapamiętałem. W baraku tym w latach 80. zeszłego wieku prowadzono tzw. komercyjną sprzedaż mięsa – od wielkiego dzwonu władza ludowa kierowała na rynek mięso niepodlegające reglamentacji, oczywiście wielokrotnie droższe niż to na kartki. Barak otwierał wówczas swoje lekko zalatujące podwoje, ustawiała się do niego natychmiast ogromna kolejka, a w tej kolejce, pamiętam, staliśmy i my, nie wiedząc, ani jakie mięso rzucili, ani czy w ogóle dla nas wystarczy.

Kiedy patrzyłem na ów barak – co ciekawe, nadal sprzedaje się w nim mięso – pomyślałem, że bardzo trudno racjonalnie wytłumaczyć takie doświadczenie kolejnemu pokoleniu, które kolejki kojarzy tylko z dostępem do dóbr rzadkich i prestiżowych; stoi się zresztą jedynie po to, czego w wyniku świadomej decyzji sprzedawcy nie można kupić online. Jak wyjaśnić młodemu obywatelowi, że żyło się w nieodległych przecież czasach, gdy dobrem rzadkim bywał chleb? Guziki, trampki, piwo, papier toaletowy, zeszyt w kratkę? Jak to wyjaśnić, żeby nie wyjść na dziada, co kombatancko narzeka na upadek obyczajów? Z podkreśleniem wszelkich niuansów takiej sytuacji?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.