Biznes i ezoteryka
Poradniki biznesowe to fascynujący ocean. Rozciąga się od klasyki naukowego zarządzania spod znaku Fredericka Taylora po… no właśnie. Po książki będące jawnie ezoterycznym „abrakadabra”. Takie jak choćby „Kontrola umysłu metodą Silvy”. To drugie podejście do tego tematu na polskim rynku wydawniczym. Po raz pierwszy rzecz wydano jeszcze w latach 90. XX w. pod tytułem „Samokontrola umysłu metodą Silvy”. Jej wydawcą była łódzka oficyna Ravi specjalizująca się wtedy w literaturze w klimatach tybetańskich, a dziś gustująca w książkach na temat chińskiej diety pięciu przemian.
Dziś po „metodę Silvy” sięga Helion, jeden z najważniejszych wydawców poradników ekonomiczno-biznesowych, w ramach swojego psychologizującego imprintu Sensus. Książka, która trzy dekady temu leżała na półce „ezoteryka, horoskopy, senniki”, teraz zerka na nas spośród literatury na temat podnoszenia efektywności i otwierania nowych perspektyw kariery w biznesie. Trzeba dodać, że takie przejście nie jest żadnym nadużyciem ze strony wydawcy. Gdy w latach 60. XX w. José Silva – potomek latynoskich migrantów, którzy osiedlili się w Teksasie – rozwijał swoją metodę, myślał o niej właśnie w sposób użytkowy. Celem liczącego kilkadziesiąt godzin kursu miało być takie poszerzenie zdolności, chłonności i lotności umysłu, żeby człowiek mógł osiągać coraz lepsze wyniki. Kontrolować ból, szybciej się uczyć, łatwiej regenerować, uniknąć pułapki nadmiernego stresu.
„Kontrola umysłu…” to opus magnum Silvy, suma doświadczeń zebranych przez lata amatorskich badań z pogranicza psychologii, kognitywistyki, teorii fal i – co tu dużo mówić – ezoteryki. Sednem tej koncepcji jest wprawianie się w stan przypominający początek snu, a potem utrzymywanie się na pograniczu jawy. Żeby było jasne: nie polecam nikomu tej książki. Zbyt mocno i zbyt głęboko sięga ona w obszary wrażliwości, o których w naszym świecie zwykło się nie rozmawiać. Duchowość uchodzi za sprawę delikatną i niech taką pozostanie (przynajmniej na potrzeby tej kolumny). Chciałbym w tym miejscu odnotować tylko jedno spostrzeżenie natury ogólnej i cywilizacyjnej: oto w Polsce XXI w., gdzie paradygmat oświeceniowy bywa często w natarciu, ujawnia się zapotrzebowanie na system, który zdaje się jawnie racjonalność przekraczać. Na dodatek dzieje się to w tak nieoczekiwanym miejscu systemu kapitalistycznego jak literatura biznesowa. Frapujące, nieprawdaż? ©Ⓟ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.