Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bulgoczący muzyczny bigos

Quincy Jones podczas North Sea Jazz Festival w Rotterdamie. 12 lipca 2014 r.
Quincy Jones podczas North Sea Jazz Festival w Rotterdamie. 12 lipca 2014 r.EPA/PAP / Fot. Paul Bergen/ANP/EPA/PAP
8 listopada 2024

Quincy Jones do końca podkreślał, że sensem jego życia była muzyka – jego, jak mawiał, prawdziwa matka

W 1974 r. Quincy Jones przeżył własny pogrzeb. Zdiagnozowano wtedy u niego tętniaka mózgu, który pociągnął za sobą dwie poważne operacje głowy. Lekarze nie byli optymistami i zabezpieczali zgolone włosy Jonesa – by po śmierci mogły zostać przyklejone, żeby naturalnie wyglądał w otwartej trumnie. Przyjaciele artysty także szykowali się na najgorsze. Zorganizowali pożegnalny koncert w Shrine Auditorium w Los Angeles. Na imprezę zjechali się najwięksi, m.in. Cannonball Adderley, Sarah Vaughan, Minnie Riperton, Ray Charles, Marvin Gaye, Sidney Poitier i Richard Pryor. Dojechał też, o dziwo, sam Jones, z przytwierdzonymi do głowy metalowymi płytkami. Przygotowania do imprezy były tak zaawansowane, że szkoda było ją odwołać – Quincy mógł więc podziwiać, jak ku jego pamięci grają i śpiewają legendy czarnej muzyki. Mówił wtedy do siebie: „No, niezła ekipa”.

Pozostało 94% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.