Bogatsi boją się przedmieść. Wywiad z francuskim socjologiem Fabienem Truongiem
Fabien Truong: Nigdy wcześniej we Francji nie było tak wielu młodych ludzi z ubogich rodzin, którzy podejmują studia wyższe. Tyle że media wolą pokazywać dilerów narkotyków, ewentualnie raperów czy gwiazdy futbolu w rodzaju Kyliana Mbappé.
Dlaczego skupił się pan w badaniach akurat na losach młodych ludzi z przedmieść Paryża?
Zanim jeszcze zająłem się badaniami socjologicznymi, uczyłem przez sześć lat w podparyskich liceach w departamencie Seine-Saint-Denis. Ledwo zaczął się mój pierwszy rok szkolny w tej pracy, we wrześniu 2005 r., w pobliskim Clichy-sous-Bois wybuchły zamieszki po śmierci dwóch nastolatków. Zyed Benna i Bouna Traoré, uciekając przed policyjną kontrolą, schronili się w stacji transformatorowej. Zostali porażeni prądem i zginęli. [W całej Francji wybuchły wtedy zamieszki i walki młodych z policją trwające trzy tygodnie; wprowadzono stan wyjątkowy – red.]. Widziałem, jak bardzo te śmierci poruszyły moich uczniów. Mówili mi: „To mogłem być ja”. Odczuwali gniew, wściekłość, bardzo silne odczucie niesprawiedliwości. Trzeba wiedzieć, że na przedmieściach policjanci, zwykle biali, codziennie kontrolują młodych ludzi, przeprowadzają rewizje osobiste itp. Jeśli nie masz przy sobie dowodu osobistego, możesz spędzić noc w areszcie. Chyba że masz białą skórę – wtedy nie musisz nosić przy sobie dowodu osobistego, bo statystycznie rzecz biorąc, nie grozi ci kontrola. Wiarygodne badania wskazują, że osoby czarnoskóre czy śniade są znacznie częściej legitymowane na ulicy niż biali.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.