Dziennik Gazeta Prawana logo

Media społecznościowe jak papierosy

Mark Zuckerberg przed sądem w Los Angeles, 18 lutego 2026 r.
Mark Zuckerberg przed sądem w Los Angeles, 18 lutego 2026 r.AFP/EAST NEWS / fot. Frederic J. Brown/AFP/East News
19 marca, 21:00

Prawnicy Mety twierdzą, że nie ma dowodów, że to platformy społecznościowe szkodzą młodym ludziom. Sygnaliści i świadkowie nie mają wątpliwości, że szefowie wiedzieli - i przedłożyli zysk nad zdrowie psychiczne dzieci.

W Los Angeles dobiega końca precedensowy proces, który ma rozstrzygnąć, czy media społecznościowe ponoszą odpowiedzialność za lawinę problemów psychicznych wśród dzieci. W centrum batalii znajduje się historia 20-letniej kobiety o inicjałach K.G.M., która oskarża Metę (właściciela Instagrama i Facebooka) oraz Google’a (właściciela YouTube’a) o wpędzenie jej w depresję i zaburzenia lękowe. Sprawa, wyselekcjonowana spośród przeszło 1,6 tys. podobnych pozwów z całego kraju, służy za poligon doświadczalny dla nowej strategii prawnej, której celem jest zmuszenie cyfrowych gigantów do wprowadzenia skutecznej ochrony nieletnich. Jeśli ława przysięgłych orzeknie na korzyść K.G.M., Meta i Google mogą też zostać zobowiązane do wypłaty pokaźnych odszkodowań. Na liście pozwanych początkowo figurowały również ByteDance (właściciel TikToka) i Snap (właściciel Snapchata), ale obie firmy unikną procesu dzięki wynegocjowaniu z powódką ugody (jej szczegóły nie są znane).

Sedno sporu sprowadza się do tego, czy korporacje technologiczne świadomie zaprojektowały swoje platformy tak, aby wywoływały one u użytkowników uzależnienie. Prawnicy reprezentujący rodziny i szkoły przekonują, że architektura społecznościówek upodabnia je do cyfrowych kasyn, które wciągają młodych ludzi w kompulsywną pogoń za lajkami i innymi sygnałami społecznej akceptacji. Ich zdaniem firmy takie jak Meta i Google wykorzystują podatność rozwijających się mózgów dzieci na dopaminowe „nagrody”, by za pomocą manipulacji zarabiać na ich emocjach i uwadze. – One nie stworzyły jedynie aplikacji, one stworzyły pułapki – dowodził na rozprawie adwokat dziewczyny Mark Larnier. – Nie zależało im na użytkownikach, chciały mieć nałogowców – dodał.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.