Swing wyborczy [OPINIA]
Prognozowanie zdarzeń politycznych jest obarczone dużym marginesem błędu. Aby to pokazać, wystarczy zrobić małą wycieczkę w przeszłość. Najpierw cofnijmy się o dekadę.
Lipiec 2014 r. – Donald Tusk jest premierem, a Bronisław Komorowski murowanym faworytem w nadchodzących wyborach prezydenckich. Nie pamiętam nikogo, kto przewidywałby wtedy, że Tuska zastąpi Ewa Kopacz, która wkrótce odda stery Beacie Szydło, a głową państwa zostanie Andrzej Duda.
Idźmy dalej. Lipiec 2019 r. – kto oczekiwał, że w wyścigu prezydenckim czarnym koniem okaże się Szymon Hołownia, PiS wyjdzie z pomysłem organizacji wyborów kopertowych w pandemii, a Platforma Obywatelska podmieni kandydata na finiszu?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.