"Narody nie mogą cierpieć – cierpią zawsze ludzie". Amerykanin opisał historię Polski bez martyrologii
Gdybym był nauczycielem historii w liceum, moi uczniowie czytaliby „Całkiem zwyczajny kraj”. Trochę braku zaufania do zastanych pojęć nigdy nie szkodzi.
Wybitny rosyjski literaturoznawca Wiktor Szkłowski przed ponad stuleciem wprowadził do teorii literatury pojęcie „ostranienia” – w Polsce tłumaczy się to jako „udziwnienie”, ale niezupełnie (choć również) o dziwność tu chodzi, raczej o chwyt literacki wywołujący u odbiorcy nagłe poczucie obcości. Ów zabieg, dzięki zakłóceniu stereotypowych wzorców myślenia i postrzegania, pozwala ujrzeć to, co znane, w nowym świetle. Efekt ostranienia da się uzyskać na różne sposoby: odwracając przyczyny i skutki w znanych schematach sytuacyjnych, wprowadzając w oswojoną rzeczywistość całkiem do niej niepasujący element, nadając inne znaczenia typowym zwrotom i popularnym słowom, zakłócając standardowy wizerunek ról społecznych. Ostranienie – rzecz jasna – musi przemawiać czytelnym kodem danej kultury i najmocniej działa tam, gdzie siła naszych przyzwyczajeń jest największa. Atomową moc uzyskuje zaś, gdy do przyzwyczajeń dochodzą konwencjonalne wartości, zwłaszcza te związane z moralnością, tożsamością i grupową (na przykład klasową albo narodową) autodefinicją.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.