Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Balet na czołgach. Według Moskwy to, co usieciowione, zdecentralizowane, ponadnarodowe, musi upaść [WYWIAD]

Międzynarodowe Igrzyska Wojskowe, impreza organizowana przez rosyjskie ministerstwo obrony. Alabino koło Moskwy, 3 sierpnia 2019 r.
<p>Międzynarodowe Igrzyska Wojskowe, impreza organizowana przez rosyjskie ministerstwo obrony. Alabino koło Moskwy, 3 sierpnia 2019 r. Dostawca: PAP/EPA.</p>PAP Archiwalny / SERGEI ILNITSKY
11 września 2022

Elity Rosji mają w głowach marzenie o kraju, który ciągle rośnie, a oponentów miażdży. Cały świat może być tu nazistą, dopóki nie stanie się Rosją. Z Grzegorzem Lewickim rozmawia Sebastian Stodolak.

To, co miało być dla Rosji trzydniowym spacerkiem na Kijów, stało się dla niej już siedmiomiesięczną katorgą. Twierdzi pan, że to nie jest wyłącznie wina złego rozpoznania sił przeciwnika.

To także wina odrzucenia przez Putina i jego akolitów czegoś, co nazywam nowym średniowieczem lub neomediewalizmem. To wojna nowośredniowiecznego Zachodu - w tym Unii Europejskiej, z antyneomediewalną Rosją.

Nowe średniowiecze? Co to w ogóle znaczy?

To czas pojawienia się rozproszonych, lecz powiązanych ze sobą struktur politycznych właściwych wiekom średnim. Mamy dziś równocześnie centralizację na poziomie ponadnarodowym oraz rozpad centralizacji na poziomie narodowym - czyli pełzającą fragmentację państwa, a przy tym centralizację poniżej progu narodowego, przez renesans tożsamości regionalnych. Tę dynamikę spajają interesy różnych koterii i bloków biznesowych. Tak w skrócie.

I UE jest w tym sensie neomediewalna, a Rosja nie? I dlatego przegrywa?

Unia tę nową sieciową rzeczywistość - pochodną globalizacji - chce ogarnąć i na tej podstawie stworzyć działający nieporządek. Z kolei Rosja i Chiny przeciwstawiają się temu trendowi. Choć ostatnio Pekin poszedł jednak po rozum do głowy i próbuje do gry w sieciowanie dołączyć, budując nowy jedwabny szlak. Ale idzie mu średnio. Zaś Rosja pozostaje na uboczu. Ten kraj nie ma zdolności sieciowania cywilizacyjnego, to dlatego ichniejsza geopolityka rozumuje wyłącznie w kategoriach bilateralnych: jakie Kreml ma interesy i które inne państwo można napaść lub wykoleić, aby te interesy zaspokoić. Rosja demonstracyjnie nie liczy się np. z instytucjami międzynarodowymi, mając je za podrzędne i nieważne.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.