Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Cztery pogrzeby (bez wesela). Damon Galgut: W RPA nie ma zgody co do żadnej z fundamentalnych wartości [WYWIAD]

Apartheid
<p>"Dla większości białych mieszkańców RPA czarni ludzie są, jeśli można tak powiedzieć, niezupełnie realni"</p>ShutterStock
3 lipca 2022

Widziałem, że moja rodzina, moje miasto, całe społeczeństwo RPA są ewidentnie chore. Że moi najbliżsi – matka, ojciec – stoją po stronie krzywdy i niesprawiedliwości.

Z Damonem Galgutem rozmawia Piotr Kofta

Dlaczego akcja „Obietnicy” zaczyna się w 1986 r.? I dlaczego w Pretorii?

Bo system apartheidu był zarządzany z Pretorii. Jeśli chcesz pokazać w powieści proces zmian, którym podlegał twój kraj, musisz zdecydować, jak je ująć w czasowy i terytorialny zakres. W latach 80., szczególnie w końcówce, apartheid zaczął się kruszyć, w 1994 r. nastąpił polityczny przełom. Zdecydowałem się zatem na 1986 r. dlatego, że chciałem uchwycić to, jak wyglądała wtedy codzienność, jaka była mentalność Afrykanerów, a potem wrzucić moich bohaterów w kolejne dekady - już nowej, demokratycznej RPA - i przyglądać się temu, co robią ze swoim życiem.

Ta historia zaczęła się ponoć od anegdoty?

Owszem, mój przyjaciel opowiedział mi o szczególnej sekwencji pogrzebów w swojej rodzinie - on był ostatnim, który pozostał. Wszystko to działo się na farmie w okolicach Pretorii. Zresztą ja też spędziłem w Pretorii dzieciństwo i młodość. Podjęcie decyzji o czasie i przestrzennym ulokowaniu „Obietnicy” przyszło mi więc łatwo i naturalnie.

Portret rodziny Swartów przywołuje zatem również pańskie doświadczenia z tamtych czasów. W jaki sposób zapamiętał pan te dni? Dorastanie, wchodzenie w dorosłość w świecie apartheidu.

Pozostało 93% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.