Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak margines przestał być marginesem. W USA zwolennicy dostępu do broni rozmijają się z faktami

broń USA broń strzelanina
<p>Przynajmniej od początku XIX w. stany wprowadzały ograniczenia dotyczące broni i amunicji – zakazy noszenia ukrytych pistoletów w miejscach publicznych, wnoszenia ich do szkół i kościołów czy sprzedaży „osobom niebezpiecznym” oraz… Indianom. Nikt wówczas nie myślał o drugiej poprawce jako o przeszkodzie</p>ShutterStock
11 czerwca 2022

Prawo do broni – świętość dla dużej części Amerykanów – nie zawsze oznaczało jej dostępność dla każdego obywatela. Dziś masowe zabójstwa wywołują tylko chwilowy alert.

Scenariusz, jaki rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych po każdej masowej strzelaninie, jest do bólu przewidywalny: po rytualnych „rozmyślaniach i modlitwach”, gdy przez moment wydaje się, że zwolennicy ograniczeń w zakupie broni mają po swojej stronie serca większości opinii publicznej, przychodzi narodowe ocknięcie, którego cierpliwie wyczekiwali przeciwnicy restrykcji, nie pozwalając na żaden krok w tył. I wszystko zostaje po staremu.

Tak jak wielokrotnie w przeszłości, tak i teraz po tragedii w podstawówce w teksańskim miasteczku Uvalde, gdzie 18-latek zabił karabinem szturmowym AR-15 19 dzieci i 2 nauczycieli, pojawiają się głosy, że „tym razem będzie inaczej”. Od końca maja grupa demokratów i republikanów w Senacie próbuje wykuć ponadpartyjny kompromis dotyczący zaostrzenia dostępu do broni. Jest niemal pewne, że nawet jeśli porozumienie dojdzie do skutku, to będzie bardzo zachowawcze. Nie ma mowy np. o zakazie sprzedaży broni półautomatycznej, którą zwykle posługują się sprawcy masowych strzelanin (m.in. tego domaga się prezydent Joe Biden).

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.