Dziennik Gazeta Prawana logo

Punkty zapalne? Sensowny program gospodarczy może tonować nastroje antyimigranckie [OPINIA]

uchodźcy
<p>Uchodźcy z Ukrainy na granicy z Polską</p>PAP / Darek Delmanowicz
3 kwietnia 2022

Z pewnością na postrzeganie Ukraińców wpłyną nasze kłopoty gospodarcze: inflacja i spowolnienie wzrostu PKB. To procesy, które przez część społeczeństwa mogą zostać zinterpretowane jako „wina tych ze Wschodu”. Ta część nie będzie się zastanawiać nad cenami surowców czy kursami walut, tylko dostrzeże związek między drożyzną a uchodźcami. Trudno oczekiwać, że uda nam się uniknąć społecznych napięć między Polakami a Ukraińcami. Można je jednak ograniczać.

Tak zareagowała na Facebooku Danuta na artykuł na temat umożliwienia Ukraińcom korzystania z ofert powiatowego urzędu pracy: „Dla swoich nie ma pracy, a obcym jak najbardziej”. Pod tekstem o tym, że uchodźcy mogą starać się o numery PESEL, uaktywnił się Grzegorz: „Obywatelstwo im od razu dajcie po co chodzić dwa razy”. „Bolesne jest to że ich stanu konta nikt nie sprawdza dostaną pieniądze u siebie i w Polsce , a matka Polka przekracza 1 zł i zasiłku rodzinnego nie dostanie” – dodała Anna.

To tylko niektóre wpisy (pisownia oryginalna) pod dwoma artykułami z ostatnich dni na jednym z fanpage’ów średniej wielkości miasta w północno-wschodniej Polsce. Nie są to głosy opłacanych przez Moskwę trolli. To profile ludzi od lat obecnych na FB, którzy wrzucają zdjęcia z rodzinami i opisują codzienność. Nie jest to dobry prognostyk, jeśli chodzi o to, co będzie się działo w najbliższych tygodniach. W niewiele ponad miesiąc od rozpoczęcia wojny polską granicę przekroczyło 2,3 mln uchodźców. Nie wszyscy zatrzymali się u nas, część powędrowała na zachód Europy. Prawdopodobnie ok. 1–1,5 mln Ukraińców zostało. I część nich będzie z nami dłużej, nawet jeśli wojna skończy się jutro.

Nie zarzucam Polakom szczególnej skłonności do uprzedzeń. Jako gatunek jesteśmy po prostu, pisze Jonathan Haidt, profesor psychologii Uniwersytetu Nowojorskiego, istotami grupolubnymi – ogromna część naszego funkcjonowania i relacji opiera się na dostrzeganiu różnic między swoimi a obcymi. Inny amerykański psycholog, Paul Bloom, przypomina eksperyment z lat 50. XX w., podczas którego losowo podzielono 20 piątoklasistów na dwie grupy. W ciągu kilkunastu dni „bandy” zaczęły podkreślać odrębności, wypracowywać rytuały, stworzyły własne flagi, a członków swojej społeczności opisywały jako m.in. silniejszych oraz szybszych. Eksperymentów potwierdzających grupolubność przeprowadzono tysiące. Potwierdziły one, że przywiązanie do własnej grupy i w najlepszym razie nieufne traktowanie innych jest dla naszego gatunku emocją pierwotną.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.