Dziennik Gazeta Prawana logo

50 metrów i dekady absurdu konwencji o przekazywaniu danych z kosmosu

Wciąż dzięki satelitom prokremlowska propaganda dociera na Zachód
Konwencja o przekazywaniu i wykorzystywaniu danych ze zdalnego badania Ziemi z kosmosu służyła tylko Moskwie.Eutelsat/Toys/Materiały prasowe
8 sierpnia 2025

Polska wypowiedziała konwencję o przekazywaniu i wykorzystywaniu danych ze zdalnego badania Ziemi z kosmosu. Można by powiedzieć, że nareszcie, ale warto też zapytać, dlaczego dopiero teraz. Konwencja służyła tylko Rosji.

W 2025 r. Polska wyrzuciła do kosza jeden z najbardziej absurdalnych reliktów zimnej wojny, czyli Konwencję o przekazywaniu i wykorzystywaniu danych ze zdalnego badania Ziemi z kosmosu (sporządzoną w Moskwie 19 maja 1978 r.), w środowisku eksperckim zwaną Konwencją Moskiewską. Dokument, ratyfikowany przez Radę Państwa PRL pod przewodnictwem Henryka Jabłońskiego 15 listopada 1979 r., nakładał na strony obowiązek blokowania obrazowania satelitarnego (robienia zdjęć z orbity) o rozdzielczości lepszej niż 50 m terytorium innego sygnatariusza, dopóki ten nie wyrazi zgody. Przykładowo Polska nie mogłaby legalnie monitorować działań Republiki Czeskiej albo Federacji Rosyjskiej bez ich zgody. Konwencja zabrania też przetwarzania informacji pochodzących z interpretacji danych, jeśli mogłoby to „naruszyć interesy” drugiej strony. W praktyce Kreml uzyskiwał weto nad każdą klatką, która pokazałaby coś bardziej szczegółowego niż kontur lotniska, las czy górę.

Pozostało 90% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.