Zgubny mit amerykańskiego schyłku
Obserwując reakcje stolic europejskich na działania Donalda Trumpa, trudno oprzeć się wrażeniu déjà vu z czasów prezydentury George’a W. Busha oraz lat, kiedy traktat lizboński był jeszcze młody. Tyle że wówczas gniewaliśmy się w Europie na USA za to, że interweniują zbyt pochopnie, zwłaszcza w Iraku, a teraz, kiedy sami poczuliśmy zapach prochu, mamy pretensje o to, że nie interweniują dość stanowczo i próbują dogadywać się z „rosyjskim Saddamem Husajnem”.
Logika jest podobna: pozbawiona rzeczywistej sprawczości Europa robi groźne miny, a USA robią politykę. Tym minom towarzyszą liczne deklaracje: „teraz to już na serio”, „zbroimy się – teraz albo nigdy”. Programy zbrojeniowe Niemiec i Francji oraz inicjatywy wspólnotowe z pozoru wydają się imponujące. Problemów jednak jest kilka.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.