Izrael? Jeszcze tak. Nawet zwolennikom Trumpa trudno jest zrozumieć jego niewzruszoną lojalność wobec Tel Awiwu
Przekonanie, że Stany Zjednoczone płacą zbyt wysoką cenę za wspieranie Tel Awiwu, nie jest już na amerykańskiej prawicy marginesem. Po inwazji Izraela na Strefę Gazy uważa tak coraz więcej zwolenników prezydenta Donalda Trumpa oraz ruchu MAGA
Bezwarunkowe poparcie dla Izraela było dotąd jedną z nielicznych spraw w amerykańskiej polityce, w których panowała ponadpartyjna zgoda. Progresywni demokraci próbowali w ostatnich latach nadkruszyć ten konsensus, potępiając rząd Binjamina Netanjahu za przyspieszenie budowy izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu i systemową dyskryminację Palestyńczyków. Ale i tak przeważnie głosowali za wartymi miliardy dolarów pakietami pomocy wojskowej dla Tel Awiwu. Republikanie nie tylko prezentowali jednolity front, lecz wraz z rosnącym znaczeniem ewangelikalnych wyborców utwardzali proizraelski kurs. Nawet wyznawcy doktryny America First, którzy najchętniej poluzowaliby sojusze i wyswobodzili USA z zobowiązań międzynarodowych, dla państwa żydowskiego robili wyjątek. Do czasu, aż brutalna wojna w Strefie Gazy ściągnęła na izraelskie władze oskarżenia o zbrodnie wojenne.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.