Transformacja energetyczna coraz droższa. Co dalej?
Wokół polityki klimatycznej zmienia się – nomen omen – klimat. I to na naszych oczach. Dobrze uchwycił to świeżutki raport zespołu analitycznego banku Pekao pod kierunkiem Ernesta Pytlarczyka. Fakty są takie, że w ciągu minionego roku trzej najwięksi gracze światowej gospodarki zmienili swoje zielone polityki w stopniu fundamentalnym.
Jedni (Stany Zjednoczone) zrobili zwrot o 180 stopni. Inni (Unia Europejska) próbują godzić wodę (ambicje ekologiczne) z ogniem (utrata globalnej konkurencyjności). Wychodzi im to słabo. Na te trendy zaczynają się orientować także uwikłane w wojnę celną z Ameryką Chiny.
Dlaczego zielona transformacja się nie spina
Byłoby sporym uproszczeniem sprowadzać je do woli polityków. Donald Trump czy Friedrich Merz funkcjonują przecież w kontekście ekonomicznym. I właśnie ten kontekst został w raporcie znakomicie odmalowany przez zespół Pytlarczyka. Analitycy wymieniają tam trzy główne powody odwrotu od radykalnego i ambitnego planu klimatycznego ostatnich lat. Po pierwsze, zielone technologie nie stały się konkurencyjne względem technologii tradycyjnych. I tak np. zielona stal (produkowana przy użyciu minimalnego śladu węglowego opartego na wodorze) jest nadal dużo droższa od zwykłej. Podobnie jak samochody elektryczne są droższe od tych spalinowych. Przykłady można mnożyć, ale zawsze dojdziemy do tego samego wniosku: mimo zwiększenia udziału odnawialnych źródeł w miksie energetycznym wszystkich krajów rozwiniętych cena energii nie spadła. Przeciwnie, poszła raczej w górę, zwłaszcza dla przemysłu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.