Korsyka; śmierć ojca chrzestnego
Niedawne zabójstwo Alaina Orsoniego, człowieka, który „oszukał śmierć tysiąc razy”, wstrząsnęło Korsyką. Francji i władzom zaś przypomniało, że temu zbuntowanemu zakątkowi kraju wciąż marzy się niepodległość.
Strzelec się nie spieszył; czekał w lesie, aż na pobliskim cmentarzu w Vero zbiorą się żałobnicy. Gdy pożegnalne kazanie dobiegło końca, wycelował w pierś Alaina Orsoniego, syna kobiety, którą składano do ziemi. Dochodziło wpół do piątej po południu, był 12 stycznia 2026 r.
– Cmentarz jest na Korsyce święty. Nigdy nie byłem świadkiem, aby kogoś zamordowano, gdy chował matkę – mówił lokalnym mediom przyjaciel Orsoniego, Jo Peraldi. – Nie zabija się ludzi na cmentarzach. To nie do zaakceptowania – dorzucał jeden z kuzynów Orsoniego, Christian
Leca, którego znaleźli reporterzy gazety „Le Monde”.
W tym samym dzienniku opisano atmosferę w Ajaccio, stolicy Korsyki. Ani słowa w prasie o wydarzeniu w Vero, wyjąwszy wzmiankę w wiadomościach – żadnych komentarzy. W kawiarniach za to szepty o „przystojnym Alainie”, który „oszukał śmierć tysiąc razy”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.