Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Na ratunek kulturze

Uratowane dokumenty krzyżackie powróciły do Archiwum Akt Dawnych w Warszawie w 2025 r.
Dokumenty krzyżackie - część z uratowanych w czasie II wojny światowej dzieł kultury - powróciły do Archiwum Akt Dawnych w Warszawie w 2025 r.Fot. MKiDN/Materiały prasowe
dzisiaj, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Mogłoby się wydawać, że w obliczu koszmarów II wojny światowej nikt nie będzie dbał o książki czy obrazy, a jednak tuż po upadku Powstania Warszawskiego grupa kilkuset osób zdecydowała się zaryzykować życie, żeby ocalić dorobek kilku wieków polskiej kultury. Akcji pruszkowskiej zawdzięczamy powrót wielu obrazów, książek i dokumentów.

Idąc wzdłuż torów z Pruszkowa do Warszawy, dr Bohdan Korzeniewski dostrzegł na horyzoncie sunące po zaśnieżonym krajobrazie sowieckie czołgi. Nie minęło wiele czasu, a minął grupę kilku maszyn. Ich załogi, brudne i zmęczone, jadły, piły, paliły i zasypiały na śniegu. Inaczej wyglądało to w Warszawie, czy raczej w tym, co dawniej nią było. Wtedy, w połowie stycznia 1945 r., przypominała ściśnięte mrozem morze gruzów, z wyspami budynków nadających się do zamieszkania. Pomiędzy nimi „brodaci i leciwi woźnice w połatanych kożuchach popędzali leniwym machaniem batów kosmate koniki oszroniałe od mrozu. Zaprzęgi również nie miały wyglądu wojskowego. Były skrzypiącymi wozami wiejskimi (…), w jakie od wieków zakłada się mądrą starą kobyłę, dodając jej na przyprzążkę po obu stronach młodsze konie” – wspominał Korzeniewski, któremu sceny te kojarzyły się z wędrówkami plemion koczowniczych. Część z tych wojennych wędrowców zostawała w Warszawie tylko kilka dni. Dowodem ich obecności były unoszące się w różnych punktach słupy dymów z ognisk rozpalanych przez czerwonoarmistów dla ogrzania się.

Powrót do Warszawy

Niektórzy zatrzymali się w budynkach Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu, w których schronienie znalazł również Korzeniewski. Regularnie przychodził tu jeszcze „za Niemca”. Razem z paroma innymi badaczami polskiej historii i kultury (on sam był historykiem teatru) ratowali zgromadzone w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego książki. Teraz, gdy znienawidzony okupant uciekł, należało dopilnować, żeby z tym, czego nie zdążyli ukryć, nie stało się nic złego. Na wojnie nietrudno przecież o tragedię.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.