Ucieczka z klatki. Jak traktowano chorych psychicznie
Zaburzenia psychiczne należą nie tylko do najbardziej zabójczych, lecz także do najdroższych schorzeń, z którymi muszą sobie radzić społeczeństwa na całym świecie. Walka z nimi trwa już od kilkuset lat.
Ponad 57 mld zł państwo polskie wydało na świadczenia związane z niezdolnością do pracy w 2024 r. Tak wynika z raportu opublikowanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych w ubiegłym roku. Niechlubne pierwsze miejsce zajęły zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania. Z wynikiem 17,7 proc. zauważalnie wyprzedziły resztę stawki. Europejskie i światowe organizacje od lat zwracają uwagę na koszty, które ponosi gospodarka w związku z koniecznością zaopiekowania się ludźmi cierpiącymi na depresję czy schizofrenię. Choroby te są jednak przede wszystkim realnym zagrożeniem dla życia. Potwierdzają to badania opublikowane w 2025 r. na łamach renomowanego miesięcznika „The Lancet Regional Health–Europe”. Według nich choroba psychiczna znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego i powikłań w tych już istniejących. Ustalono też, że osoby cierpiące na ciężkie przypadki zaburzeń psychicznych żyją średnio o 10–20 lat krócej niż wynosi przeciętna długość życia w populacji.
Najskuteczniejszą i najtańszą formą walki z tymi zaburzeniami jest profilaktyka. Zrozumieli to również nasi posłowie, którzy jesienią minionego roku ogłosili rozpoczynający się właśnie rok 2026 Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej. W tekście uchwały autorzy piszą m.in., że „rosnąca liczba chorób cywilizacyjnych, przedwczesne zgony z powodu chorób serca, nowotworów, cukrzycy czy depresji – wszystko to uwidocznia, że w systemie ochrony zdrowia potrzebne jest nie tylko leczenie, ale przede wszystkim skuteczna profilaktyka”. Nie może być jednak mowy o niej bez świadomości wagi problemu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.