Serial "Heweliusz". Lata 90. to czas niedomknięty
Chcieliśmy, żeby w naszej opowieści tragedia „Heweliusza” z 1993 r. się zuniwersalizowała, żeby stała się metaforą, w której każdy może odnaleźć własną katastrofę - mówi scenarzysta Kasper Bajon i producentka Anna Kępińska.
Jak wiele z tego, co widzimy w serialu „Heweliusz”, jest prawdą?
Kasper Bajon: Rolą scenarzysty jest wymieszanie tego, co prawdziwe, z tym, co fikcyjne. Ale w pewnym sensie wszystko, co widzimy na ekranie, jest prawdą, choćby pod względem prawdy emocjonalnej stworzonych postaci. W pracy nad fabułą „Heweliusza” czerpałem oczywiście inspirację z wydarzeń, które miały miejsce. Odnosimy się do elementów historii, choć niekoniecznie dokładnie tak, jak rozgrywały się naprawdę. Natomiast mam nadzieję, że właśnie prawda emocjonalna jest w stu procentach zachowana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.