Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Argentyna, wybory i Trump. Czyli dobrać się do Martwej Krowy

Prezydent Argentyny Javier Milei cieszy się z wyborczego zwycięstwa swojej partii. Buenos Aires, 26 października 2025 r.
Prezydent Argentyny Javier Milei cieszy się z wyborczego zwycięstwa swojej partii. Buenos Aires, 26 października 2025 r.fot. Juan Ignacio Roncoroni/EFE/EPA/PAP
31 października 2025
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Jeszcze tydzień temu wszystko wskazywało na to, że partia ekscentrycznego prezydenta Argentyny Javiera Mileiego dostanie ostre baty w wyborach do parlamentu. Stało się inaczej: wyszła z nich jako niekwestionowany zwycięzca. Być może na tym gwałtownym zwrocie zaważyła interwencja Donalda Trumpa

Przed laty Javier Milei był frontmanem zespołu wykonującego piosenki The Rolling Stones. Gdy w ubiegłym roku wybiegł na scenę w Buenos Aires w trakcie występu zespołu urozmaicającego jego wiec wyborczy, jego głos przypominał bardziej tembr Lemmy’ego z Motörhead lub któregoś z innych wokalistów związanych z ostrym metalem niż Micka Jaggera. Podobnie w warstwie lirycznej: „Jestem królem świata! Jestem królem świata i was zniszczę!” – wykrzykiwał.

Fraza ta wraz ze swymi licznymi wersjami bywa kojarzona z rolą Leonarda DiCaprio wyruszającego na Titanicu na transatlantycki rejs w hollywoodzkim blockbusterze. Na pewno jednak jest nieodłącznym elementem wystąpień Mileiego. – Jestem królem zaginionego świata – zaintonował w ostatni poniedziałek. Potem było już poważniej. – Dzisiaj przekroczyliśmy punkt krytyczny: zaczęła się budowa wielkiej Argentyny! – ogłosił prezydent Argentyny.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.