Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Szopka pełna śmiechu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Polityczne wzloty i upadki, czyli 20 lat noworocznego show

Zdenerwowany szef hotelu w Chełmie dzwoni do kierownika restauracji. - Jak mogliście odmówić Kuroniowi i Michnikowi? Co z tego, że sala wynajęta na wesele? Chcecie skandalu? - wydziera się do słuchawki. Kilkanaście minut później do pokoju ważnych osobistości wjeżdżają suto zastawione stoły. - Jacek, kolacja! - krzyczy w kierunku łazienki mężczyzna przy drzwiach. - Zapłać za mnie - odpowiada znajomo brzmiący głos ministra pracy. - I zaaa mnie - wtóruje drugi, równie charakterystyczny. W łazience hotelowego pokoju nie było jednak ani Kuronia, ani Michnika, tylko imitujący ich głosy Waldemar Ochnia, który wspomniane osoby niemal co roku parodiował w noworocznych szopkach.

Zaczęło się w 1989 r. Zwolniony z pracy w stanie wojennym satyryk Marcin Wolski wrócił do Polskiego Radia i niemal od razu dostał propozycję zrobienia pierwszej wolnej od cenzury szopki noworocznej. - To było moje marzenie, zwłaszcza że ośmieszające nauczycieli szopki robiłem już w szkole. Udawało się, bo miałem układ z dyrektorem, który pozwalał szydzić ze wszystkich, oprócz siebie. Poza tym fascynowały mnie telewizyjne szopki w czasach PRL, choć były obrzydliwie lizusowskie. Gomułka mówił pięknym tenorem, choć w rzeczywistości skrzeczał jak żaba - mówi Wolski.

Tym razem żaden cenzor nie sprawdzał już, czy lalka Jaruzelskiego ma odpowiednią liczbę orderów, nikt nie kolaudował scenariusza w politycznych gabinetach. Grupka satyryków komentowała początki transformacji i przedstawiała jej bohaterów. Pojawili się więc Jacek Kuroń, oczywiście z zupą, Małgorzata Niezabitowska, sekretarz Mieczysław Rakowski, który śpiewał o ostatnim zjeździe PZPR na melodię "Ta ostatnia niedziela", Michaił Gorbaczow, Lech Wałęsa, doktor Balcer ze skalpelem czy Tadeusz Mazowiecki. Zabrakło Nicolae Ceausescu. Gdy twórcy kończyli nagrania, komunistyczny dyktator został skazany i rozstrzelany. I nie był to temat do żartów. Wątek rumuński trzeba było wyciąć.

Scenariusz Wolski napisał razem z Markiem Majewskim. Do ekipy weszli też Jerzy Kryszak i Andrzej Zaorski. Rok później ich program zadebiutował w TVP. Pomysł wypalił, mimo że na początku aktorzy nie parodiowali głosów polityków, a na wizji występowały nieruchawe kukiełki. Dopiero potem zastąpiły je lalki z gąbki.

Pierwsza telewizyjna szopka z przełomu 1990 i 1991 r. tak bardzo przypadła do gustu widzom i władzom telewizji, że ówczesny szef TVP Marian Terlecki namawiał twórców, by stworzyli cykliczny program. Ci długo się opierali. Po kolejnej rozmowie w tej sprawie, gdy po wyjściu z gabinetu prezesa na 9. piętrze gmachu przy Woronicza zrezygnowani zjeżdżali windą, Kryszak rzucił do kolegów: A zwierzęta? Andrzej Zaorski bez słowa zatrzymał windę i wcisną dziewiątkę.

"Polskie zoo" zadebiutowało we wrześniu 1991 r. - Zamysł był taki, by uchwycić charakterystyczne rysy twarzy polityka, znaleźć pasujące do niego zwierzę i dzięki temu oddać jego charakter. Nie było łatwo - przyznaje Jacek Frankowski, autor projektów lalek do programu. W kilku przypadkach twórcy mieli skrajne koncepcje, spierali się m.in. o Adama Michnika. - Marcin chciał, żeby był zającem, a nie lisem - mówi Frankowski i zaraz przyznaje, że sam nie miał racji z Kuroniem. W pierwszej wersji minister miał być gorylem, a nie hipopotamem. - To ja się upierałem jednak, żeby z Geremka zrobić kozła - dodaje.

Ostatecznie Tadeusz Mazowiecki został żółwiem, Skubiszewski bobrem (zadecydowało uzębienie i frak, który mógł z powodzeniem udawać bobrzy ogon), Donald Tusk kaczorem, czyli "kaszubskim bratem Donalda Ducka", Balcerowicz koniem ("dla swoich rumak dla innych szkapa" - mawiali bohaterowie programu), bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy złośliwymi chomikami, a Lech Wałęsa lwem Chałęsą i królem zoo. - W sondzie przeprowadzonej potem wśród polityków Wałęsa jako jedyny był zadowolony ze swego futerka - przyznaje Frankowski. Pretensje miał ponoć Antoni Macierewicz, który występował w "skórze" wyżła, ze szczekliwym głosem, i Włodzimierz Cimoszewicz zamieniony w szakala. - Dlaczego jestem lamą a nie żyrafą? - pytała z kolei Hanna Suchocka. Pająk z czerwonym znakiem na odwłoku zapewne nie podobał się z kolei Leszkowi Millerowi, choć podczas wizyty w studio bawił sie nim zapamiętale.

O niezadowoleniu polityków artyści dowiadywali się z rozmów na korytarzach gmachu przy Woronicza. - Po latach dostaliśmy informację, że za zdjęciem szopki noworocznej za czasów związanego z lewicą Roberta Kwiatkowskiego stoi Pałac Prezydencki - mówi Marek Majewski. Wedle plotki sama Jolanta Kwaśniewska zażądała interwencji, gdy w sylwestrowym odcinku znalazła się scena z pijącym wino Aleksandrem Kwaśniewskim. Stojąca obok prezydentowa wytrącała mu kieliszek, dając ostentacyjnie do zrozumienia, że ma już dość.

Program zniknął z wizji w 1993 r. Z tradycji sylwestrowych szopek jednak nie zrezygnowano. W połowie lat 90. gąbkowe lalki zastąpili aktorzy w półmaskach. Przygodę z programem miał też twórca "Dziennika telewizyjnego" Jacek Fedorowicz. W tym czasie akcja szopek toczyła się m.in. na "Titanicu", w szafie (Lesiaka), na bezludnej wyspie czy w raju. Przez wiele lat stały był za to skład ekipy twórców, którego trzon stanowili Wolski, Majewski, Zaorski i Kryszak. Do czasu. Zaorski zniknął z ekranu z powodu ciężkiej choroby. Trzy lata temu zrezygnował Kryszak. Z pracy nad ubiegłoroczną szopką wycofał się Majewski. - Podzieliły nas poglądy. Próbowałem równoważyć propisowską postawę Wolskiego, ale nie zawsze się udawało. Nie chciałem być z taką postawą kojarzony - mówi krótko Majewski. Ten sam powód podaje Kryszak. - Jak się komentuje polską scenę polityczną, to trzeba stać pośrodku - twierdzi satyryk. Tymczasem przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Wolski został członkiem honorowego komitetu wspierającego Lecha Kaczyńskiego.

Wolskiemu już wcześniej zarzucano, że swoim biczem satyry nie smaga sprawiedliwie. Na początku lat 90. wytykano mu, że jest zanadto łaskawy dla prezydenta. Z kolei animowany program z 2005 r. pt. "Saloon Gier" Gazeta Wyborcza okrzyknęła noworoczną szopką lizusostwa. I wytykała Wolskiemu, że najodważniejszym grepsem, na jaki go było stać był moment, w którym Jarosław przypomina Lechowi, jak kiedyś wymknęło mu się "Spieprzaj, dziadku". W tym samym programie Izabela Jaruga-Nowacka ganiała po kreskówkowym barze jako sprzątaczka, Cimoszewicz śpiewał, że odpadł z wyścigu, bo "zabiła go stażystka", a Tusk "puszczał się z Lepperem".

Wolski z recenzji szopek się śmieje, twierdząc, że dokładnie wie, czego "czepną" się dziennikarze, zanim jeszcze program pojawi się na ekranie. - Nigdy nie byłem i nie będę satyrykiem dyżurnym, który kopie ludzi wedle rozdzielnika. Nie muszę być kochany przez wszystkich. Proponuję moją wersję, własną wizję Polski, a jak ktoś nie chce to może sie przełączyć na "Taniec z gwiazdami" - mówi Wolski. Za to jego byli już współpracownicy w PiS-owskim zacietrzewieniu autora upatrują przyczyn spadku popularności programu.

TVP nie zamierza jednak zrywać z tradycją. W tegorocznej szopce pierwszoplanowe role zagrają bohaterowie afery hazardowej - szopka będzie się kręcić w kasynie. Ale mowa też będzie o zakochanym w młodziutkiej wierszokletce Kazimierzu Marcinkiewiczu czy o Romanie Polańskim. Zagrania polityków komentować będzie lalkowa loża szyderców: Doda, Jurek Owsiak, Andrzej Gołota, Daniel Olbrychski i Kuba Wojewódzki. W tym roku nie zabraknie komentarza do politycznego podziału łupów w TVP. Dwa lata temu węża Pontona, który miał symbolizować byłego prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego, w ostatniej chwili wycofano z programu, gdy ten nieoczekiwanie stracił stołek. W tym roku w szopce lewica i PiS będą się dzielić telewizyjnym tortem i, jak zapewnia Wolski, oberwie się także Kaczyńskim.

@RY1@i02/2009/251/i02.2009.251.186.0016.001.jpg@RY2@

Projekty do "Polskiego zoo" Jacka Frankowskiego. Bracia Kaczyńscy jako chomiki

Jacek Frankowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.