Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Muzyczne zabawy z wierszami Leśmiana, Tuwima i innych

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Sezon na płyty z tekstami polskich poetów dobiega końca. Pustki zamykają go w wielkim stylu albumem "Kalambury".

Na składankach "Broniewski", "Wyspiański wyzwala" czy "Gajcy" przewinęła się plejada polskich zespołów. Wiele z nich niestety próbowało urządzić akademię na cześć "wielkich poetów", a do tego pokazało też, że nie potrafi pracować z obcym tekstem i kiepsko radzi sobie z tworzeniem kompozycji. Jedną z niewielu grup, która wyszła z tych przedsięwzięć obronną ręką, były Pustki. Na podstawie wierszy członkowie grupy właściwie skomponowali własne piosenki. I do tego stopnia oswoili się z tym sposobem pracy, że na najnowszym albumie zebrali w sumie jedenaście takich utworów, m.in. autorstwa Leśmiana, Tuwima i Słonimskiego.

Na pozór "Kalambury" to pozycja specjalna w dyskografii Pustek ze względu na wybrane teksty i formę składanki różnych - już znanych i zupełnie premierowych - kompozycji. Tymczasem nie jest to żadne wydawnictwo okolicznościowe dla fanów i próba odcinania kuponów od sławy, bo całość jest bardzo spójna i jest doskonałą kontyuacją stylu wypracowanego na przełomowym "Końcu kryzysu" dwa lata temu. Muzycy mają rozpoznawany styl - tak jak w swoich najlepszych czasach miały grupy T.Love czy Kult - w którym jest miejsce na proste rockowe zagrywki, rozbudowane aranżacje, a przede wszystkim dobry pod względem literackim tekst.

Przykładem tego są nie tylko singlowe "Kalambury" z mocnym wierszem Władysława Broniewskiego i przewrotny "Wesoły" Stanisława Wyspiańskiego. O sile tego wydawnictwa świadczą też niezwykle intymny "Znój", przejmujące "Jakżesz ja się uspokoję" i wreszcie dosyć przerażający "Notes" zaśpiewany przez Kasię Nosowską, w których przekaz słów dzięki muzycznej interpretacji stał się jeszcze mocniejszy i bardziej czytelny. Do tego pokazują one, że grupa - znana również z muzyki ilustracyjnej do spektakli teatralnych i filmów - swobodnie potrafi wychodzić poza granice rockowej konwencji, wykorzystywać szerokie możliwości brzmieniowe instrumentów, dodawać w aranżacjach przeszkadzajki, skrzypce, partie klawiszy i dzięki temu idealnie tworzyć odpowiedni nastrój. Nawet jeśli niekoniecznie musi on być poważny, tak jak w figlarnym "Pożałuj mnie!" Danuty Wawiłow o gniewaniu się dzieci, łamaniu ołówków i malowaniu słonia.

Dla Pustek jest to kolejny ważny album z kilku powodów. Po pierwsze muzycy udowodnili, że zachwyty nad ich przedostatnim albumem były w pełni uzasadnione. Po drugie stali się wreszcie w pełni dojrzałym zespołem, który konsekwentnie podążał własną drogą i nie starał się na siłę gonić za modą. I po trzecie wreszcie, dzięki zaproszeniu do współpracy Katarzyny Nosowskiej i Artura Rojka oraz piosence "Kalambury" wykorzystanej przy promocji serialu "Czas honoru", mają szansę wyjść do jeszcze większej publiczność. Bez wątpienia na to zasługują.

@RY1@i02/2009/211/i02.2009.211.000.017b.001.jpg@RY2@

"Kalambury", Pustki

Agora

Jacek Skolimowski

jacek.skolimowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.