Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Błyskotliwa gra z konwencją klasycznego kryminału

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Ciemna materia" to powieść świetnie napisana, a przy tym niezwykle oryginalna. Absolutnie potwierdza wysoką pozycję autorki Juli Zeh na rynku współczesnej literatury niemieckiej.

@RY1@i02/2009/192/i02.2009.192.000.016b.101.jpg@RY2@

"Ciemna materia" Juli Zeh, Wyd.W.A.B.2009

Wyd.W.A.B.2009

"Zamierzam napisać prawdziwy, absolutnie klasyczny kryminał. Czyli należący do gatunku literatury rozrywkowej" - mówiła Juli Zeh po wydaniu "Instynktu gry", swojej drugiej powieści. Gdyby patrzeć na "Ciemną materię" z tej perspektywy, wyszłoby na to, że młoda niemiecka pisarka poniosła porażkę. Jej nowa książka nie jest klasycznym kryminałem, a raczej jego przeciwieństwem. Ale to rzecz niezwykła - błyskotliwa, mądra, chwilami wstrząsająca, pod cienkim płaszczykiem popularnego gatunku kryjąca zaskakująco dojrzałą, egzystencjalną refleksję.

Zeh opowiada historię dwóch młodych mężczyzn - Sebastiana i Oscara. Łączy ich przyjaźń i zamiłowanie do fizyki, którą obaj zajmują się zawodowo. Ich prywatne losy potoczyły się już jednak odmiennie - Oscar wybrał samotność i drogę zawodowego spełnienia, Sebastian związał się z Maike i doczekał syna, Liama. Pewnego dnia Liam zostaje porwany, a Sebastian otrzymuje rozkaz pozbycia się niejakiego Dabbelinga - lekarza, przyjaciela swojej żony... Już od pierwszych stron książki Zeh wciąga nas również w psychologiczny pojedynek, w jaki uwikłani są dwaj fizycy. Sebastiana i Oscara łączy bowiem szczególna więź, oparta na fascynacji i nienawiści, zadawnionym żalu, a przede wszystkim na konflikcie naukowym - oni ze sobą konkurują, sprzeczając się o naturę czasu i przestrzeni (pisarka w "Ciemnej materii" wkracza w dziedzinę współczesnej fizyki, fundując nam całkiem zaawansowane konwersacje o teorii wszechświatów równoległych i mechanice kwantowej). Umieszczając nas w jądrze owego konfliktu, Zeh zaczyna zadawać pytania filozoficznej wagi, a patronuje im ulubiona myśl Sebastiana: "Wszystko, co jest możliwe, dzieje się". Czy aby na pewno? - zastanawia się autorka i wplątuje nas w wyrafinowany, błyskotliwy spór o to, czy życie w jakiś sposób "zdecydowane" mogłoby jednak potoczyć się innym torem. Zeh bawi się konwencją kryminału, przypominając jednak nieustannie, że przyczyny i skutku wcale nie łączy oczywista zależność. Zresztą już sam inspektor prowadzący śledztwo powinien znaleźć się w galerii śledczych ekscentryków tuż obok znanego z "Miasteczka Twin Peaks" Dale’a Coopera. Schilf - detektyw zmagający się ze śmiertelną chorobą - nie tyle chce złapać mordercę, co ocalić go, jednocześnie usiłując uporządkować wszechświat.

Czy to możliwe? Ład jest niemożliwym luksusem - zdaje się mówić niemiecka pisarka - a chaos immanentną cechą naszego życia. Chęć sprawowania racjonalnej kontroli nad rzeczywistością prowadzi do utraty gruntu pod nogami. Wywód Zeh - naukowo precyzyjny i osobliwie poetycki - pokazuje, że życie nieustannie wymyka się nam z rąk. Niby nie są to jakieś rewolucyjne wnioski, ale książka raz po raz funduje wstrząs. Szkoda, że takie powieści nie powstają w Polsce.

Patrycja Pustkowiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.