Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Pedro Almodovar zaciera granice między życiem a fantazją

3 lipca 2018

Już jutro polska premiera "Przerwanych objęć" - najbardziej osobistego dzieła hiszpańskiego prowokatora

Pedro Almodovar, kiedyś krnąbrny prowokator, zakładnik perwersji i wielki stylista kiczu, dziś stał się klasykiem i cały czas się zmienia. Choć w jego ostatnich filmach, tak jak i w pierwszych, pojawiają się podobni bohaterowie naznaczeni piętnem odmieńców i outsiderów, to mniej więcej od połowy lat 90. bohaterowie almodram zdają się mimo kiczowatej otoczki kochać i cierpieć bardziej naprawdę.

Buntownik czy klasyk

Dziki Almodovar z początków kariery i Almodovar dziś to nie do końca ten sam człowiek. Wieczny buntownik doczekał się już dziś, w wieku 58 lat, statusu klasyka. Po staremu niegrzecznego, ale jednak odległego od pozycji enfant terrible europejskiego kina, jaką zajmował na początku lat 80. Tamten Almodovar był wyczulony na estetykę pop. Podchodził do tradycji i konwencji kina z typową dla człowieka wyrosłego z tradycji madryckiego undergroundu bezczelnością. Jego filmy były zabawą w kino. Ich świat ostentacyjnie karmił się kinem. I to tym kiepskim, popularnym. Stąd się brało celebrowanie sztuczności, podkreślanie dystansu wobec opowiadanej historii. Na pierwszym miejscu był styl - jego obrazy słynęły z przesadnej, agresywnej estetyki, zabaw z kiczem, absurdalnego poczucia humoru i obyczajowej śmiałości. Almodovar uwielbiał sięgać po pastisz, cytat, parodię. Znany był z karkołomnego mieszania gatunków, konwencji, które zestawiał na zasadzie obrazoburczych kontrastów. Tymczasem ostatnie jego dzieła to już nie ekstrawaganckie wybryki i prowokacje, lecz subtelne kino, coraz głębsze psychologicznie i coraz bogatsze znaczeniowo. Bez żadnego oporu wytrzymuje postmodernistyczne przymiotniki, ale zmienia się z filmu na film całkiem nieoczekiwanie. Poprzedni film Almodovara - "Volver", był bodaj najbardziej konwencjonalnym i klasycznym, a z kolei najnowszy - "Przerwane objęcia", jest, jak deklaruje zresztą sam reżyser, najbardziej osobistym spośród wszystkich jego dotychczasowych dzieł. A przy okazji zupełnie innym manifestem miłości do kina niż dawniej uprawiane formalne żonglerki - bardziej dyskretnym, głębszym, choć nie mniej żarliwym.

Najważniejsze jest kino

Kino jest dla bohaterów "Przerwanych objęć" drugim życiem, a właściwie tym pierwszym, ważniejszym i prawdziwszym. Almodovar ucieka się do chwytu klasycznego - filmu w filmie, a właściwie kilku filmów w jednym. Bohaterem głównym jest tutaj reżyser Mateo (Lluis Homar). Stracił wzrok. Nie robi już filmów, pod pseudonimem Harry Caine pisze scenariusze. Jego agentką jest dawna kierowniczka produkcji, a w pracy pomaga mu jej syn Diego. Właśnie jemu opowie Mateo historię o swym ostatnim dziele "Dziewczyny i walizki". Wraz z nim utracił kino, wzrok i miłość. Filmy chce robić także sam Diego, zaczyna pisać scenariusz o wampirach. Jest też niejaki Ray X, który przychodzi z projektem filmu o złym wychowaniu. I jest wreszcie Penelope Cruz w roli aktorki Leny, którą Mateo obsadził w "Dziewczynach i walizkach" i w której się szaleńczo od pierwszego wejrzenia zakochał. Z wzajemnością. Tyle że ona ma już "męża" - milionera, który by ją kontrolować, zostaje producentem i rękami syna kręci swój własny film - dokument z planu rejestrujący każdy gest i każde słowo nieostrożnych kochanków odczytywane z ruchu warg. Wszyscy tu zatem albo kręcą filmy, albo nimi żyją. Wciąż rozmawiają o kinie. Wspominają głos Jeanne Moreau i po chwili oglądają ją w "Windą na szafot" Malle’a, w tym czasie odkrywają "Osiem i pół" Felliniego, "Fanny i Aleksandra" Bergmana, natrafiają w telewizji na "Podróż do Włoch" Rosselliniego z profetyczną dla nich samych sceną odnalezienia pary skamieniałych w uścisku kochanków.

Almodovar zaciera granice między życiem a kinem, nie boi się zapożyczeń, symboli a uwięzionych w świecie kina bohaterów bierze dodatkowo w nawias konwencji klasycznego melodramatu i kryminału noir. Szantaże, zemsta, zbrodnia, zazdrość, tajemnice odkrywane po latach, a z drugiej strony pytania jak z telenoweli. Almodovar po swojemu ożywia melodramatyczne wątki, mieszając kicz z tonacją serio, a po drodze serwuje przyspieszony kurs zamiany rzeczywistości w fikcję. Penelope Cruz przymierza peruki. Przekształca się najpierw w Audrey Hepburn, potem w Marilyn Monroe, a za chwilę, już poza filmowym planem, w Ingrid Bergman. Sama jest kinem. Wtapia się w obrazy, konwencje, własne metamorfozy.

Bunuel w stylu punk

Nawet zemsta zdradzonego milionera staje się pełna, dopiero gdy odbierze reżyserowi jego nieukończony film i zmontuje tak, by go zniszczyć. Wszystko jest więc tutaj kinem. Tyle że nie służy wyłącznie hołdom dla jego magii, nie jest składanką ulubionych motywów, aktorek, dialogów i scen Pedra Almodovara, ale opowieścią o nim samym. Jego własną spowiedzią z grzechu zatracenia w kinie, pytaniem o sens twórczości. "Przerwane objęcia" to wyznanie miłosne, ale i deklaracja narkotycznego uzależnienia, akceptacji miałkości, blichtru, glamouru i ułudy. Tak jakby Almodovar sam sobie przyznawał się, że bez tego wszystkiego nie potrafi już żyć: bez oglądania filmów, gadania o nich, celebrowania, czczenia, tworzenia. Oprawia więc w ramki także i własną twórczość, z godną podziwu maestrią sam siebie cytując i autoparodiując, choćby w scenie przyrządzania gazpacho, odsyłającej do "Kobiet na granicy załamania nerwowego", "Kiki", "Kwiatu mojego sekretu". Z kolei kręcone przez Mateo "Dziewczyny i walizki" mogłyby być którymś z wczesnych dzieł Almodovara: z perwersją, absurdem, walizką kokainy, płonącym łóżkiem i drinkiem ze środkiem usypiającym. Tak jakby Almodovar puszczał oczko i mówił: owszem, zmieniłem się, stałem się poważniejszy, ale to jednak ja - ten sam "Bunuel w stylu punk", który prowokował was 20 lat temu. Tak samo jak wtedy karmię się kinem, tylko dziś robię to trochę inaczej.

@RY1@i02/2009/187/i02.2009.187.000.016a.101.jpg@RY2@

GUTEK FILM

Pedro Almodovar i Penelope Cruz na planie filmu "Przerwane objęcia"

Wojciech Kałużynski

wojciech.kaluzynski@dziennik.pl

reż. Pedro Almodovar

premiera 25 września

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.