Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Kino w trzecim wymiarze

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rewolucja 3D, kryzys kina europejskiego i supremacja seriali to naszym zdaniem najważniejsze zmiany, jakie zaszły w kinematografii ostatniej dekady. Mimo ponurych prognoz filmowi nie grozi rychła śmierć. Przekonamy się za kolejne 10 lat

Po zeszłorocznych olśniewających sukcesach kasowych "Avatara" w reżyserii Jamesa Camerona - epickiego filmu fantasy zrealizowanego w całości w dającej złudzenie trójwymiaru technice 3D, który zarobił w kinach, bagatela, blisko 3 miliardy dolarów - wysyp kolejnych produkcji posługujących się tą cyfrową technologią był tylko kwestią czasu. W ciągu minionego roku przez nasze ekrany przewinęły się dziesiątki animacji dla dzieci: "Jak wytresować smoka", "Koralina", "Zakochany wilczek", "Żółwik Sammy", "Legendy sowiego królestwa" i wiele innych, zaś popularne serie, takie jak "Shrek" czy "Toy Story", powróciły w nowej, trójwymiarowej odsłonie ("Shrek Forever", "Toy Story 3"). Ale to nie wszystko: 3D wkroczyło na stałe do kina przeznaczonego także dla widzów dorosłych. Mieliśmy więc bardzo apetyczne horrory "Piła 3D" i "Pirania 3D", w specjalnych okularach podziwialiśmy taneczne popisy w "Step up 3D", a flirtem z nową technologią zajęli się nawet tacy kinowi magicy jak Tim Burton, który w 3D wyczarował nową wersję "Alicji w Krainie Czarów".

Trend jest więc wyraźny i wiele wskazuje, że trwały - wystarczy spojrzeć na zapowiedzi wielkich wytwórni filmowych na najbliższe lata. Choć sama technologia wcale nie jest nowa. Jej historia sięga samego zarania medium filmowego: pierwszy obraz 3D powstał w 1922 roku! Pierwsza złota era trójwymiaru miała zaś miejsce w latach 50., kiedy w technice stereoskopowej kręcono dziesiątki sensacyjnych filmów klasy B. Stopniowa cyfryzacja procesu filmowania umożliwiła rozwój także efektu trójwymiaru. To, co oglądaliśmy na ekranach przez ostatnie kilka lat, to już nowoczesna wersja 3D, dająca złudzenie głębi i niemęcząca oka, jak wcześniejsze eksperymenty z dwukolorowymi strumieniami obrazu (wymagającego czerwono-niebieskich filtrów w okularach). Od 2003 roku, odkąd na ekrany trafił film Roberta Rodrigueza "Mali agenci 3D", technologia zaczęła się skutecznie przebijać do kinowego głównego nurtu.

Czy możemy już mówić o rewolucji? To kwestia sporna. James Cameron, który przyjął dobrowolnie rolę guru i kapłana 3D, twierdzi, że jak najbardziej. Uważa, że to przesądzona przyszłość zarówno dla kina, jak i telewizji: era trójwymiaru nadchodzi wielkimi krokami i w ciągu najbliższych 25 lat stanie się faktem. Sam po "Avatarze" zabrał się energicznie za tworzenie kolejnych produkcji - już w lutym zobaczymy wyprodukowany przez Camerona film "Sanctum", opowiadający o grupie nurków głębinowych, zaś według branżowych plotek oprócz kontynuacji "Avatara" w najbliższych latach ma też powstać m.in. trójwymiarowa "Kleopatra" w jego reżyserii z Angeliną Jolie w roli głównej.

Nieco inne zdanie na temat rzekomego przełomu 3D ma belgijski reżyser Ben Stassen, zajmujący się filmowaniem w trójwymiarze od lat 90., twórca m.in. "Żółwika Sammyego". W wywiadzie udzielonym "Kulturze" mówił: "Rewolucją było udźwiękowienie filmu - wtedy wszystko się zmieniło: sposób pisania, gry aktorskiej, reżyserii, montażu. 3D ma podobny potencjał, ale wciąż niewykorzystany. Mimo obecnej popularności jest na razie zwykłą ewolucją znanych wcześniej metod - robimy dwuwymiarowe filmy, używając do tego dwóch kamer". Zdaniem Stassena konieczne jest stworzenie nowego języka filmowego, który w pełni wykorzystywałby możliwości technologii, tak aby widz nie miał poczucia, że ogląda coś przez okienko, z którego czasem coś na niego wypadnie, ale że znalazł się wewnątrz filmowej sekwencji. W przeciwnym razie, twierdzi Stassen, istnieje ryzyko zmęczenia widza bezużytecznym na dłuższa metę efektem.

Tymczasem za technologię 3D biorą się też polscy filmowcy. We wrześniu 2011 roku na ekrany trafi "Bitwa warszawska 1920" zrealizowana w trójwymiarze przez Jerzego Hoffmana. Nestor polskiej kinematografii nie ma wątpliwości, że taka jest przyszłość filmu. "Technika 3D daje niesłychaną widowiskowość, niesłychaną prawdę" - mówił reżyser. Pytanie tylko, czy będzie to prawda czasu, czy prawda ekranu.

@RY1@i02/2010/250/i02.2010.250.196.0025.001.jpg@RY2@

FOT. CDPROJEKT

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.