Epoka śmietanki
W pierwszej dekadzie XXI wieku zmienił sie status polskich artystów. Przestali być wrogami publicznymi - stali się klasykami docenianymi w kraju i na świecie
"Lata walki" - tak zatytułował w 2007 roku swoją wystawę Wilhelm Sasnal, jeden z artystycznych herosów pierwszej dekady XXI wieku. Wystawa Sasnala w Narodowej Galerii Zachęta miała siłę rażenia porównywalną z występem gwiazdy pop. Czasem walki były lata 90. Pierwsza dekada trzeciego tysiąclecia to epoka sukcesów, intensywnego eksportu, wzmożonej instytucjonalizacji i spijania śmietanki.
Nigdy wcześniej nie było w Polsce tylu artystów i tyle sztuki. W naszym kraju, tradycyjnie wrażliwym raczej na słowo niż na obraz, sztuki wizualne nabrały wreszcie pewnej wagi w powszechnej świadomości. Pisze się o nich, mówi, i nawet się je ogląda, a niektórzy zaczęli kupować współczesnych artystów. To wyjście z cienia sztuki widzę jako największe artystyczne osiągnięcie premierowej dekady III milenium. Sztuka ma sens - to przekonanie przyciąga coraz więcej ludzi, wytwarza ciśnie na powstawanie nowych instytucji; jest ruch, są chętni, jest potencjał, tworzy się efekt kuli śniegowej.
Czy ilość przeszła w jakość? Sądząc po recepcji za granicą - tak. "Nowa sztuka z Polski" niesiona na skrzydłach międzynarodowych karier Pawła Althamera, Mirosława Bałki, Katarzyny Kozyry, Artura Żmijewskiego, Wilhelma Sasnala czy Moniki Sosnowskiej stała się zjawiskiem dostrzeganym na świecie. Jeszcze w latach 90. artystyczne pochodzenie z Polski, marginalizowanej w art worldzie wraz z całą Europą Wschodnią, było raczej kulą u nogi niż wartością. Dzisiaj polski paszport w sztuce generalnie dobrze się kojarzy, a w krajach z naszej strony niegdysiejszej żelaznej kurtyny budzi wręcz coś w rodzaju zawiści. Z perspektywy Czech czy Węgier Polska jawi się jako kraj, w którym dużo i dobrze się dzieje.
Dekada lat 90. była czasem, w którym trwała zimna wojna artystów ze społeczeństwem, jak nazwał ten stan Zbigniew Libera. Nowa sztuka wywoływała skandale, jej strategie budziły przestrach i opór. XXI wiek zaczął się od szarży Daniela Olbrychskiego na wystawę Piotra Uklańskiego, parlamentarną akcją ratowania papieża przywalonego meteorem przez Maurizia Cattalena i, last but not least, procesem Doroty Nieznalskiej. Akcje bezpośrednie przeciw obrazoburczej, bezbożnej i społecznie prowokacyjnej sztuce wydawały się początkiem ostatecznej, ręcznej rozprawy społeczeństwa z niesfornymi artystami. Z perspektywy roku 2010 te ponure i jednocześnie groteskowe wydarzenia wydają się jednak raczej przesileniem. Proces Nieznalskiej trwał żenująco długo i przebiegał w atmosferze polowania na czarownicę, ale artystka została uniewinniona. Uklański ułożył wizerunek papieża z 3000 brazylijskich żołnierzy i nie został za to spalony na stosie. Libera, artysta budzący w latach 90. piekielne kontrowersje, pokazywał w 2009 roku retrospektywę w Zachęcie i zamiast oburzenia budził powszechny zachwyt. W XXI wieku artystyczni wrogowie publiczni z lat 90., na czele z Katarzyną Kozyrą, wyklinaną z reprezentowanie Polski w Wenecji z przyczepionym sztucznym penisem, zyskali status niemalże klasyków współczesności. Przeszczep ponowoczesnej sztuki krytycznej w ciało polskiej kultury w końcu się przyjął.
W drugą dekadę XXI wieku Polska wchodzi nie tylko z niezłym artystycznym rozpędem, lecz także z siecią nowych instytucji. MSN w Warszawie, MOCAK w Krakowie, Znaki Czasu w Toruniu, budujące się nowe muzeum we Wrocławiu, nie licząc masy komercyjnych galerii oraz niezależnych organizacji artystycznych, których dziesięć lat temu nie było. Instytucjonalna sieć jest dziś kilka razy gęstsza. Krytyka, prowokacja i bunt z lat 90. zostały w nowym tysiącleciu zinstytucjonalizowane i podniesione do rangi sztuki oficjalnej. Wehikuł systemu artystycznego istnieje; pytanie, jakie energie będą go teraz napędzać i czy znajdą się artyści, którzy wsadzą kij w szprychy, proponując sztukę niemieszczącą się w obowiązujących dziś formatach wyobraźni.
@RY1@i02/2010/250/i02.2010.250.196.0040.001.jpg@RY2@
"Pan Guma" - rzeźba Pawła Althamera
Stach Szabłowski
jest kuratorem w CSW Zamek Ujazdowski i krytykiem sztuki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu