Mroczne zakątki duszy Batmana
W ostatnich latach przymiotnik "komiksowy" wreszcie przestał być synonimem filmowej tandety
Hollywood odkryło potencjał tkwiący w komiksach już dawno - pierwsze ekranizacje "Batmana" powstawały w latach 60., dekadę później sławę Christopherowi Reevesowi przyniosła seria o Supermanie. Ale jedynie Tim Burton odkrył w swojej wersji "Batmana" coś więcej niż pretekst do kolorowej bijatyki. Prawdziwy pochód superbohaterów i innych postaci o komiksowym rodowodzie zaczął się na dobre w ostatniej dekadzie.
Możliwości techniczne pozwoliły na wierniejsze odzwierciedlenie na ekranie komiksowej akcji. Herosów i złoczyńców wreszcie można było obdarzyć supermocami, a na adaptacje opowieści obrazkowych producenci przeznaczali gigantyczne budżety. Filmowcy zaczęli też śmielej sięgać po ambitne nowele graficzne: "Ghost World", "Historia przemocy" i "Droga do zatracenia" to także adaptacje komiksów, choć większość widzów w czasie seansu mogła nie zdawać sobie z tego sprawy. Po komiksy coraz częściej sięgają filmowcy wybitni - w przyszłym roku w gatunku zadebiutuje "Thorem" Kenneth Branagh.
Dzięki wsparciu komputerów można było też przenieść na ekran ilustracje wybitnych grafików niemal w skali jeden do jednego. Udało się to m.in. z komiksami Franka Millera: "Sin City" i "300" - niezależnie, co sądzimy o intelektualnej wartości ich ekranizacji - to wizualne arcydzieła.
Filmowcy zaczęli też wreszcie swoich bohaterów traktować poważnie, nie bojąc się, czy wpłynie to na kinową frekwencję. Głęboką, rozbudowaną psychologię bohaterów można było znaleźć w opowieściach graficznych, ale w ich filmowych wersjach trafiała się rzadko. Do czasu. W "Spider-Manie" Sam Raimi wiarygodnie przedstawił rozterki dojrzewania młodego superbohatera, Ang Lee pokazał "Hulka" niczym współczesną wersję Jekylla/Hyde’a, ale mistrzostwo osiągnął Christopher Nolan w "Mrocznym rycerzu". Brytyjczyk oddał w filmie to, co najlepsze w komiksach o Batmanie: nie tylko tytułowy bohater, lecz także jego przeciwnicy (a zwłaszcza genialnie zagrany przez Heatha Ledgera Joker) to szaleńcy, straceni dla świata w imię swojej sprawy. Nolan pokazał przepełniony goryczą świat, w którym umierają wartości, a w jego filmie nie ma fałszywych nut. Wygrał - nakręcił nie tylko jedną z najlepszych adaptacji komiksu, ale też jeden z najbardziej dochodowych filmów w historii kina. Po "Mrocznym rycerzu" komiksowe kino już nigdy nie będzie takie jak kiedyś. Nie może być.
@RY1@i02/2010/250/i02.2010.250.196.026a.001.jpg@RY2@
Heath Ledger jako Joker w "Mrocznym rycerzu"
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu