Nieodcięta pępowina, zraniona dusza
Nieźle, ale nierówno. Prowokacyjne, ale sztampowo. "Córeczka", druga powieść młodej pisarki Pauliny Bukowskiej, niestety trochę rozczarowuje
Jeśli chodzi o błyskotliwe debiuty nastolatków, trudno czasem rozstrzygnąć, gdzie szukać przyczyn rozgłosu i medialnego zamieszania - w nieprzeciętnym talencie młodego autora czy może we wzmożonym zainteresowaniu jego osobą. Doświadczenie mówi, że obydwa czynniki (w różnych proporcjach) odgrywają swoją rolę. Chętnie chwalimy niepokornych wunderkindów literatury, nieco na wyrost szafując obietnicami wspaniałej kariery. Tymczasem młodym autorom warto dać trochę luzu, a przede wszystkim - czasu. Dopiero kolejne książki ugruntują ich pozycję na literackim rynku, nie każdy dobiegnie do mety w czołówce.
Paulinę Bukowską, która debiutancki "Niezidentyfikowany obiekt halucynogenny" wydała, mając zaledwie 17 lat, krytycy chwalili bardzo (niektórzy zapędzili się tak dalece, by młodziutką autorkę nazwać "Brunonem Schulzem w spódnicy"). Rzeczywiście, Bukowska napisała książkę oryginalną, odważną i zaskakująco autentyczną, imponując wyobraźnią i językową intuicją. Z drugiej strony casus Bukowskiej wydaje się mniej wyrazisty niż przypadek Doroty Masłowskiej, z którą porównań młodszej pisarce trudno jest uniknąć. Czytając "Wojną polsko-ruską...", czuliśmy, że na naszych oczach kiełkuje nieprzeciętny talent. Na tym tle autorka "Niezidentyfikowanego obiektu..." jako pisarka wydaje się dopiero przepoczwarzać. Co się wykluje z literackiego kokonu, jeszcze zobaczymy.
"Córeczka", druga powieść Bukowskiej, nie spełnia nadziei na wybitną prozę. To rzecz przegadana, nazbyt wydumana, a chwilami - zwyczajnie nudna. Podobnie jak poprzednio w centrum powieściowego świata autorka umieszcza postać zbuntowanego outsidera. Tym razem narratorem jest kobieta, na oko koło trzydziestki, zamożna mężatka i prężnie pnąca się po szczeblach kariery pracownica branży reklamowej. "Prawdopodobnie zdradzałam męża tyle razy, ile razy on deklarował pod kołdrą jednonocną miłość swoim kochankom" - wyznaje bohaterka, dając do zrozumienia, że jej ułożone życie to zbiór umiejętnie sprzedawanych pozorów. Tymczasem w wygodny świat Aliny (bo takie imię nosi narratorka) niespodziewanie wkrada się pewna aberracja - na świat przychodzi dziecko, by wkrótce tragicznie zginąć. Opowieść Aliny po części ma być zatem historią próby przejścia żałoby i uporania się z traumą. W tle rozgrywa się jednak inny matczyno-córczany dramat.
Matka Aliny w dzieciństwie ją odrzuciła, raz na zawsze okaleczając psychikę dziewczynki. Nigdy nieprzecięta pępowina zdaje się dusić bohaterkę i krępować jej ruchy. "Córeczka" to rzecz nafaszerowana furią i złymi emocjami, a świat w niej pokazany zdaje się rzeczywistością z koszmarnego snu lub halucynacji szaleńca. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że za sugestywnymi obrazami i popisami językowej wirtuozerii kryje się brak psychologicznej głębi i przemyślanego pomysłu na powieść. Sam język - mający być znakiem firmowym pisarki - też bywa nierówny. Momentami zaskakuje świeżością, kiedy indziej zgrzyta i szwankuje. Widzę potencjał w pisarstwie Bukowskiej, więc czekam na kolejną książkę. Tę zaliczam do nieudanych.
@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.196.036a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.196.036a.002.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu