Od Amelii po retro dancing
Sezon koncertowy trwa w najlepsze. W tym tygodniu do Polski przyjadą młode rockowe gwiazdy 30 Seconds to Mars z aktorem Jaredem Leto na czele
Nie minęły jeszcze cztery miesiące od ich ostatniego koncertu (podczas krakowskiego Coke Live Music Festival), a zagrają u nas ponownie. To zasługa fanów. Na swoim Twitterze zespół aktora Jareda Leto (wystąpił m.in. w "Requiem dla snu") ogłosił konkurs: w kraju, z którego otrzymają najwięcej głosów, kapela zagra specjalny koncert. Wygrała Polska. W efekcie 30 Seconds to Mars wystąpi 14 grudnia na warszawskim Torwarze. Miesiąc temu kapela zdobyła nagrodę MTV jako najlepszy zespół rockowy - za ostatni swój album "This Is War".
Plotka głosi, że reżyser Jean-Pierre Jeunet, jadąc na plan zdjęciowy filmu "Amelia", usłyszał utwór Yanna Tiersena, który spodobał mu się na tyle, że jeszcze tego samego dnia wykupił całą jego dyskografię i skontaktował się z artystą. Tak Yann Tiersen został kompozytorem muzyki do kinowego przeboju. Francuz przyjedzie na dwa koncerty promować najnowszą płytę "Dust Lane", za której nowoczesne brzmienie odpowiada Ken Thomas (współpracujący z Sigur Rós i Mobym). Swoją klasyką i elektroniką Tiersen będzie czarował 11 grudnia w klubie Kultowa we Wrocławiu oraz dzień później w Wytwórni w Łodzi.
W latach 90. byli jednymi z prekursorów gothic/doom metalu. Razem z zespołami Anathema czy My Dying Bride pokazali, że muzyka metalowa może mieć mniej brutalne, a bardziej melodyjne i liryczne oblicze. Sztandarowe płyty Tiamatu "Clouds" i "Wildhoney" były na wskroś dekadenckie, choć - jak na metal przystało - okraszone mocnym gitarowym brzmieniem. Z czasem zaczęli ewoluować w stronę lżejszego, bardziej rockowego grania. Po 2003 roku grupa na długo zamilkła, by powrócić po pięciu latach z płytą "Amanethes". Nowy materiał nie zawiódł fanów starego Tiamatu. Zespół wraca w nim do swoich najlepszych czasów - znów pojawiają się ciężkie gitary z domieszką gotyku. Mrocznie zrobi się 10 grudnia w Gdańsku i w kolejne dni w Warszawie i Katowicach. W roli supportów wystąpią: niemiecki Orden Ogan i szwajcarski Stoneman.
Łączył już jazz z klasyką, drum’n’bassem, r’n’b i bossa novą. Z powodzeniem interpretował utwory Franza Schuberta i Theloniousa Monka. W nowym projekcie Cello Quartet urodzony w pobliżu Stuttgartu klarnecista Ulrich Drechsler miksuje jazzowy minimalizm z klimatami orientalnymi. Pomagają mu w tym pochodząca z Kosowa wiolonczelistka Rina Kaćinari, austriacki wiolonczelista Christof Unterberger oraz Jörg Mikula na perkusji. Kwartet wystąpi w najbliższy czwartek w klubie Powiększenie w stolicy, a dzień później w poznańskim Blue Note.
Klimat retro dancingu zagości w warszawskiej Cafe Kulturalna 10 grudnia za sprawą projektu muzycznego Jana Młynarskiego. W siedmioosobowym zespole nawiązującym do stylu, jaki prezentował jego ojciec Wojciech Młynarski w latach 60. i 70., oprócz pomysłodawcy znalazła się m.in. Gaba Kulka. Na płycie "Rebeka nie zejdzie dziś na kolację" wykonali nowe aranżacje takich klasyków, jak "Jesteśmy na wczasach", "Nie ma jak u mamy" czy "Róbmy swoje".
@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.034b.001.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu