Mała ziemia obiecana
U Meira Shaleva kontekst polityczny schodzi na drugi plan - ważniejsza jest poezja i wielowymiarowość samego języka
Gdyby we współczesnym Tel Awiwie niespodziewanie zjawił się król Dawid, mieszkańcy metropolii bez większych kłopotów mogliby się z nim dogadać. Na tym polega fenomen języka hebrajskiego - twierdzi w wywiadach izraelski pisarz Meir Shalev. W niezwykły sposób spotykają się w nim różne czasy, slang współczesnej ulicy współistnieje z mową biblijnych postaci sprzed kilku tysięcy lat. Fascynację Shaleva hebrajszczyzną wyczuwamy nawet wówczas, gdy mamy do czynienia z przekładami jego książek. Język nigdy nie jest w nich przezroczysty, pisarz z zapałem bada jego granice, poziomy, możliwości. Z tym zaś wiąże się coś jeszcze - owo magiczne przenikanie się płaszczyzn czasowych, o których wspominał izraelski autor. Doskonale to widać w "Chłopcu i gołębiu", drugiej po "Rosyjskim romansie" powieści Shaleva, jaka ukazała się w Polsce. Tu równolegle toczą się dwie opowieści: jedna jest współczesna, druga rozgrywa się w czasie wojny o niepodległość Izraela w 1948 roku.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.