Liczę doznania i zdarzenia
Pisarz i reżyser Andrzej Maleszka, twórca "Magicznego drzewa", mówi jak zachować ciekawość świata
Chciałbym, żeby "Magiczne drzewo" otwierało wyobraźnię dzieci. Wyobraźnię trzeba rozwijać. To nie jest coś, co jest raz na zawsze dane i zostaje do końca życia. Jestem pewny, że dziecko, które rozwija wyobraźnię, będzie lepszym człowiekiem. Dzięki niej będzie mniej krzywdzić innych. Zanim zrobimy coś głupiego w życiu, dobrze jest, żebyśmy umieli sobie wyobrazić konsekwencje.
Jestem też absolutnie przekonany, że wielcy naukowcy czy wizjonerzy w dzieciństwie musieli czytać baśnie czy powieści fantastyczne. Bo one otwierają nas na inne możliwości niż te, które spotykamy w życiu codziennym. Szczególnie dzieci świetnie to rozumieją. One wręcz biologicznie czują, że w świecie jest mnóstwo nieznanych, fantastycznych możliwości. Żeby je zdobyć, trzeba najpierw je sobie wyobrazić. Magiczna siła w moich filmach i powieściach to wewnętrzna energia dziecka, którą ono musi uruchomić.
Dzieci nie znoszą dorosłych, którzy udają ich rówieśników. Kiedy pracuję z nimi w filmie, to nie udaję ich kumpla. Jestem sobą, dorosłym człowiekiem i staram się być maksymalnie autentyczny. Dlatego mi ufają. Ale kiedy tworzy się dla dzieci, to ma się szansę zachować tę niesamowitą ciekawość świata, która je cechuje. Gdy chcesz opisać świat dzieci, to musisz mieć w sobie ich łakomstwo na nowe odkrycia i nakierowanie na przyszłość.
Ludzie dojrzali czasem wpadają w pułapkę rutyny. Jak mawiał bohater filmu "Rejs", lubią tylko te piosenki, które znają. Dlatego na zmiany reagują strachem albo agresją. Dzieci to w ogóle nie dotyczy. One muszą odkrywać wciąż coś nowego, tak jak muszą oddychać. A kiedy już nie chcą odkrywać, to znaczy, że przestały być dziećmi. W swoich książkach staram się tak jak one oglądać świat jako coś zaskakującego, nieznanego. Myślę, że robi tak wielu ludzi, na przykład ci prawdziwi naukowcy, którzy pracują nie tylko dla kasy, ale z potrzeby odkrywania. Ale żeby było jasne: dzieci są jednocześnie realistami, są konkretne i praktyczne. Doskonale łączą wiarę w cuda z wiedzą, że najczęściej są to tylko efekty specjalne. Dzieci w ogóle nie dzielą doznań na takie czy inne jak my, dorośli. Kiedy oglądają fajny film, to odbierają go wszystkimi zmysłami. Tę cechę też warto w dorosłym życiu zachować.
"Magiczne drzewo" jako film i powieść odniosło sukces. Film wygrał większość najważniejszych festiwali swojego gatunku. Dostał Emmy Award. Film fabularny "Magiczne drzewo" dystrybuuje Walt Disney Company, co jest ewenementem w tej części Europy. To otworzyło pewne możliwości realizacji projektów filmowych za granicą. Ale ja uporczywie chcę realizować swoje filmy w Polsce. Wręcz wkurza mnie, gdy ktoś pyta ze zdziwieniem, dlaczego jeszcze nie pracuję gdzieś za granicą. Wolałbym, gdyby ktoś się wreszcie zmartwił, że fajne projekty uciekają z kraju. Że potencjał sukcesu nie jest tu wykorzystywany. Ja tworzę filmy dobrze odbierane przez międzynarodową widownię, ale chciałbym, żeby przynajmniej w części były realizowane w Polsce. W Polsce są niesamowite lokalizacje, plenery, dobrze mi się pracuje z aktorami, z dzieciakami. Jest tu kilku fachowców, z którymi świetnie mi się współpracuje od lat. Miałem kiedyś nadzieję, że uda mi się powołać w Polsce taką wytwórnię filmów dla dzieci. Na razie nie udało się. Ale jestem uparty, wiec może kiedyś powstanie taki polski Pixar?
Jeden ze scenariuszy, nad którym pracuję, to film fantasy, którego bohaterem jest dziecko mieszkające w Japonii. Część akcji rozgrywa się w Azji, a część w Polsce. Byłem w związku z tym na Tajwanie i w Szanghaju, a potem w Tokio, gdzie spędziłem prawie miesiąc, później zaniosło mnie jeszcze do Seulu. Prezentowałem tam też swój ostatni film "Magiczne drzewo" i prowadziłem warsztaty, pokazując, jak pracuję z młodymi aktorami w filmie. Fajnie mi się pracowało z tamtymi dzieciakami. Nie potwierdziły się wyobrażenia, że japońskie dzieci tłumią emocje i są skryte. W ogóle miałem wrażenie, że dziecko jest tam centrum kosmosu, wszyscy poświęcają mu mnóstwo uwagi. Te azjatyckie motywy biorą się z mojego zainteresowania tamtejszym kinem. Fascynowałem się nim od dzieciństwa. Filmy Kurosawy oglądałem jako dziesięciolatek, bo mieszkałem obok kina, w którym pracował znajomy bileter, który wpuszczał mnie na każdy film. Oczywiście oglądałem wtedy też wszystkie historie o godzillach i samurajach. Ta fascynacja pozostała, na przykład kolekcjonuję filmy animowane Miyazakiego. Ale Azja interesuje mnie też jako miejsce, które w gwałtowny sposób staje się nowym centrum świata. Kiedy wracałem z tych azjatyckich wypraw do Europy, to miałem poczucie, jakbym powracał do sennego, spokojnego miasteczka.
Powieść "Magiczne drzewo. Tajemnica mostu" będzie wydana jako klasyczna drukowana książka i jako wersja cyfrowa na iPada i iPhone’a. W cyfrowej wersji ilustracje będą ruchome, dzieci wiele rzeczy będą mogły zmienić, dotykając słów, usłyszą dialog czy burzę. Na stronach będzie padać śnieg, litery będą się przeistaczać, czasem przejdzie bohater czy przefrunie ptak. Tworzenie "Magicznego drzewa" w tej wersji jest dla mnie niesamowitą zabawą. To jakby reżyserowanie książki. Powstaje oczywiście pytanie, czy takie wersje cyfrowe nie zabiją książki drukowanej. Od razu powiem, że jestem tu rozdarty. Bo z jednej strony mój dom jest pełen książek i nie wyobrażam sobie rezygnacji z papierowej książki. Z drugiej strony cyfrowe powieści otwierają nowe możliwości rozmawiania z czytelnikiem. Pamiętam też narzekania, jakie towarzyszyły pojawieniu się aparatów cyfrowych. Lamentowano, że to katastrofa, koniec fotografii. A jest odwrotnie! Nigdy ludzie nie robili tyle zdjęć co teraz. Podobnie może być z książką po upowszechnieniu cyfrowych czytników.
Ludzie pytają mnie, czy tworząc dla dzieci, nie odczuwam silniej niż inni upływu czasu, tego oddalania się od własnego dzieciństwa. Ja myślę, że upływem czasu przejmują się najczęściej ci, którzy go marnują. Dla mnie czas nie składa się z godzin czy minut, tylko z ważnych zdarzeń i doznań. Wydaje mi się, że to ich ilość wyznacza długość czy sens naszego życia. To pusty czas wbrew pozorom mija szybciej. A na pewno mniej sensownie, więc daje poczucie marnotrawstwa.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0043.001.jpg@RY2@
Andrzej Maleszka (ur. 1955) - reżyser filmowy, autor scenariuszy i powieści, jeden z najlepszych europejskich twórców filmów dla młodej widowni. Laureat Emmy Award i kilkudziesięciu nagród na innych światowych festiwalach. Jego "Magiczne drzewo" stało się w Polsce bestsellerem i dostało nagrodę IBBY dla najlepszej powieści roku dla młodych czytelników. Obecnie ukazał się drugi tom - "Magiczne drzewo. Tajemnica mostu".
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu