Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nic nie jest takie, jakim się wydaje

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Niebezpiecznie jest wiedzieć niewiele. Wiedzieć wiele też - to powiedzenie Alberta Einsteina jest mottem twórców serialu science fiction "Eureka". Na Canal+ startuje właśnie czwarty sezon.

Po II wojnie światowej prezydent USA Harry S. Truman z pomocą Einsteina stworzył tajną osadę Eureka. Zamieszkałym w niej najlepszym naukowcom z różnych dziedzin stworzono idealne warunki do naukowej pracy. Pewnego dnia przypadkowo trafia do miasteczka Jack Carter ze swoją córką Zoe, którą eskortuje do domu po próbie ucieczki.

Carter zamieszkuje w osadzie, obejmując stanowisko szeryfa Eureki. To punkt wyjścia serialu, którego pierwsze trzy serie doczekały się m.in. nominacji do Emmy za najlepsze efekty specjalne oraz dwóch nominacji do Saturn Award, w tym za najlepszy serial.

W nowym sezonie twórcy więcej miejsca poświęcają relacjom między mieszkańcami. W pierwszym odcinku główni bohaterowie podróżują do przeszłości, do roku 1947, kiedy powstała Eureka. Kiedy powracają, rzeczywistość okazuje się zupełnie inna niż ta, którą opuszczali. Największymi atutami serii są znakomite efekty specjalne i aktorzy. Bardzo dobrze radzi sobie w głównej roli Kanadyjczyk Colin Ferguson, którego w kinie mogliśmy zobaczyć m.in. w "Wojnie płci" i "A właśnie, że tak". Znakomity jest doświadczony Joe Morton w roli Henryego Deacona. Czarnoskóry aktor grał m.in. w "American Gangster" Ridleya Scotta, "Alim" Michaela Manna oraz "Żonie astronauty".

"Eureka" nie wciągnie bardziej niż "Archiwum X", ale fani serii z agentami Mulderem i Scully czy serialu "Fringe" nie powinni narzekać.

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.005b.001.jpg@RY2@

WP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.