Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Betonowy szkielet Warszawy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Antropologiczna wycieczka po Pałacu Kultury. "Kręgosłup" Simone Ruess w Galerii Studio

Fizjologiczne metafory to mocny punkt odniesienia we współczesnej architekturze. Projektanci lubią bloby - rozlane formy przypominające żywy organizm. Taki jest chociażby zaprojektowany przez Colina Fourniera Kunsthaus w Grazu, a z bliższych przykładów - Złote Tarasy w centrum Warszawy. A gdyby tak odwrócić tę analizę i spojrzeć na zupełnie nienową architekturę w kategoriach cielesnych? Ten zabieg wykonała Simone Ruess. O Pałacu Kultury i Nauki opowiedziała jako o kręgosłupie. To porównanie pociągnięte zostało aż do samego końca - artystka pokazała pałac jako centralną oś miasta, rusztowanie wyznaczające ramy urbanistyki, a także, oczywiście, niezależny, niemal ożywiony byt. Przestrzenią dla tej konsekwentnej narracji jest sam pałac - wnętrza Galerii Studio. Artystka wykonała niemałą pracę archiwizacyjną i przypomniała jej kształt sprzed przebudowy. I to jest właśnie prawdziwy hit tego pokazu.

"Kręgosłup" to, wbrew tytułowi, miękka struktura. Głównym tworzywem wystawy są zdjęcia, rysunki, obiekty z kartonu - wszystkie wykorzystujące motywy okolic Pałacu Kultury i Nauki. Dla warszawskiego everymana te kadry powieją mocną nudą - ot, zimowe parkingi z rozjechanym błotem, schematy przejścia podziemnego przy Rotundzie, zdjęcia piwnych ogródków. Do tego kilka konceptualnych prac podejmujących starą i nową mitologię pałacu - suszarka na bieliznę z fantazyjnym wzorem wyplecionym ze sznurówek, czerwony dywan, w którym pracowicie odwzorowano rzut architektoniczny budowli. I jeszcze instalacja odtwarzająca kształt pałacu z prefabrykatu przypominającego ludzkie kręgi. Żeby wszystko było absolutnie jasne, artystka obudowuje te prace drobiazgowymi przypisami - w tekstach towarzyszących wystawie opisuje (w pierwszej osobie, a jakże) szukanie porządku w chaotycznej strukturze stołecznego centrum, spacery po zapleczu Teatru Studio, rozmowy z przyjaciółmi z Warszawy. Ten sposób konstruowania wystawy jasno komunikuje, że do "Kręgosłupa" doprowadziło spojrzenie z zewnątrz, spojrzenie kogoś, kto stanął na warszawskim placu Defilad i z żarliwością neofity zaczął odkrywać kolejne jego warstwy. W tym sensie projekt Simone Ruess zbliża się do formuły projektu z rezydencji - artystka podejmuje lokalny temat i obraca go w wystawę. Dodaje trochę z Michela Foucaulta, że represyjne ideologie kształtują ciało - w tym przypadku kręgosłup.

Sęk w tym, że to mdła mieszanka. W momencie, kiedy sąsiadujące z pałacem Muzeum Sztuki Nowoczesnej organizuje brawurowy festiwal Warszawa w Budowie, gdzie wątki współzależności architektury i utopii pokazywane są i na historycznym materiale, i w akcjach współczesnych performerów, "Kręgosłup" niestety wypada blado.

W entuzjazmie Ruess znalazło się jednak kilka wątków, które są w stanie rzucić na kolana kogoś, kto wyrósł w cieniu Pałacu Kultury i Nauki. Artystka z antropologiczną rzetelnością dotarła do tego, jak kiedyś wyglądało samo wnętrze Galerii Studio, i w kontrolowany sposób odtworzyła jego historyczny charakter. W dolnej sali galerii Ruess zdemontowała fragment ściany tworzącej wewnętrzną skorupę white cubeu i osłoniła pół starego, zakurzonego okna. Tylko pół, bo galerię na początku lat 80. rozdzielono na dwa poziomy, by powiększyć przestrzeń ekspozycyjną, a otwory okienne zasłonięto ścianami. Efekt jest zaskakujący - każdy, kto zna wnętrze Studia, w pierwszej kolejności zwróci uwagę na to niezwykłe pęknięcie. To świetny pomysł, rozsadzający i myślenie, i wiedzę o pałacu. Najwyraźniej bardziej twórczo jest zaglądać do wnętrzności niż do kręgosłupów.

@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.196.0041.001.jpg@RY2@

Pałac Kultury od początku istnienia inspirował artystów. Najpierw oddany do użytku w 1955 roku gmach pojawiał się w sztuce w kontekście propagandowym.

Po odwilży twórcy zaczęli odbrązawiać i uczłowieczać wizerunek Pekinu. Najbardziej spektakularnie zrobił to Mick Jagger podczas legendarnego koncertu w Sali Kongresowej. Kiedy frontman Rolling Stones zorientował się, że w pierwszych rzędach zasiedli partyjni dygnitarze wypiął się na czynowników. Polacy też dekonstruowali mit pałacu. W powieści Tadeusza Konwickiego "Mała apokalipsa" Pekin jest posępnym symbolem komunizmu i dominacji ZSRR nad PRL i dlatego na schodach wieżowca główny bohater ma dokonać samospalenia. Najdalej poszedł Sylwester Chęciński. W jego komedii "Rozmowy kontrolowane" Ryszard Ochódzki burzy gmach pociągnięciem klozetowej spłuczki. czar

Zofia Smolińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.