Dziennik Gazeta Prawana logo

Blond Bond

29 czerwca 2018

Daniel Craig udowodnił, że może nie tylko zagrać Jamesa Bonda, ale też zmienić go raz na zawsze. Czy potrafi zagrać kogoś innego?

Nawet gdyby w 2006 roku Daniel Craig powtarzał: "My name is Craig. Daniel Craig", większość ludzi i tak zapewne zapytałaby: "Przepraszam, jak?".

Brytyjczyk, mimo że wcześniej zagrał wiele ról, nie był wcale znanym aktorem. A ci, co go znali, nie mogli uwierzyć, że to on zagra kolejne wcielenie superagenta. Bond to klasa, elegancja, styl. A Craig? Z tą jego twarzą z klasy robotniczej? Poza tym jest za niski, na dodatek blondyn, a w ogóle to jakiś lalusiowaty aktorzyna, który pół życia spędził na deskach teatru. I on miał być 007?

Oczywiście ci sami krytycy, którzy uznawali go za niegodnego tej roli, po "Casino Royale" okrzyknęli go najlepszym Bondem w historii. Lepszym nawet od ikon: od Rogera Moorea, Piercea Brosnana czy Seana Conneryego. Jak Craig tego dokonał? Dodał Bondowi... głębi. - Nie oszukujmy się, to nie Ingmar Bergman, ale przecież są w tej postaci jakieś emocje - mówił aktor. Bond według niego to agent, który ma słabe punkty, potrafi się na przykład zakochać (a nie tylko się kochać).

- Wychowałem się na thrillerach psychologicznych z lat 60. i 70. - tłumaczył. Filmach sensacyjnych z Michaelem Cainem. Jest w nich styl, ale są też gęste od emocji. I takie emocje postanowiłem dać Bondowi. Inaczej zwariowałbym na planie.

Craig odkrył też prawdę o stosunku Bonda do kobiet: - W książkach Iana Fleminga to kobiety zawsze odchodzą, a nie Bond je zostawia. Jest taki stereotyp, że to on z nimi śpi, potem mówi pa pa i wyskakuje przez okno. To nieprawda!

Oczywiście rola Bonda zmieniła raz na zawsze życie i karierę Daniela Craiga. Urodził się w Cheshire w 1968 roku, a wychowywał w Liverpoolu. W wieku 16 lat dostał się do średniej szkoły aktorskiej przy The National Youth Theatre w Londynie. W czasie studiów i początków kariery był kelnerem i zdarzało mu się sypiać na podłodze u przyjaciół. To wtedy usłyszał słynne słowa od pracownika zajmującego się prawami socjalnymi młodych aktorów - "90 procent z was nie znajdzie stałej pracy w zawodzie". - Mnie się udało - mówi Craig.

Po studiach grał głównie w teatrze, a jego pierwszą ważną rolą ekranową był serial społeczno-polityczny BBC "Our Friends from the North" z 1996 roku. W 2001 roku zarobił poważne pieniądze w filmie "Lara Croft" u boku Angeliny Jolie. Rok później zagrał w "Drodze do zatracenia" Sama Mendesa.

Craig był typowym Anglikiem z północy, ze średnio sytuowanej rodziny. Miał lewicowe poglądy i interesował się polityką i sprawami społecznymi. - W latach 60. i 70. ludzie byli odważniejsi i bardziej uświadomieni politycznie - mówi. - Dziś są o wiele bardziej naiwni i boją się ryzyka.

Do dziś aktor zaczytuje się w takich gazetach jak "Guardian" i "Independent", a ich komentatorów politycznych uznaje za swoich bohaterów. Być może to właśnie zainteresowanie sprawami społecznymi i politycznymi (oraz fakt, że z powodu kłopotów finansowych wytwórni MGM produkcja kolejnej części Bonda została odłożona) sprawiły, że zdecydował się zagrać główną rolę w hollywoodzkiej przeróbce szwedzkiego filmu "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".

To będzie rola różna od Bonda. Craig zagra Mikaela Blomkvista, zaangażowanego dziennikarza, którego misją jest odsłanianie korupcji toczącej szwedzki rząd i tamtejsze elity. Uważniejsi widzowie mogą pamiętać Craiga także z takich filmów jak "Sylvia" (2003), w którym u boku Gwyneth Paltrow świetnie zagrał wrażliwego, acz niewiernego poetę Teda Hughesa, męża poetki Sylvii Plath. Można go też kojarzyć jako brutalnego i żądnego krwi agenta Mossadu Stevena z "Monachium" Stevena Spielberga (2005). Już po sukcesie w serii o Bondzie Craig zagrał w filmie "Opór" (2008) w roli Tewjego Bielskiego, przywódcy żydowskiej partyzantki na Białorusi w czasie II wojny światowej. A jednak większości ludzi na świecie będzie się kojarzył jako Bond wychodzący w slipkach z morza w "Casino Royale" (internauci uznali wtedy, że jego klatka piersiowa jest bardziej okazała od torsów Brada Pitta czy Gerarda Butlera z filmu "300").

Kto chce poznać inne oblicze Craiga, może sięgnąć po właśnie wydane DVD z filmem "Zakochany głupiec" (2008). To historia Joego Scotta, hollywoodzkiego gwiazdora uzależnionego od seksu, alkoholu i narkotyków, który nie ma już na siebie aktorskiego pomysłu. Oby kariera Craiga nie potoczyła się tak jak bohatera "Zakochanego głupca". Zobaczymy, czy aktor odmieni swój wizerunek jako Blomkvist? A może upragnioną ucieczkę od wizerunku Bonda przyniesie mu inny projekt, w którym ma wystąpić - "The Adventures of Tintin", oparty na słynnym komiksie Hergego? Tak naprawdę jednak wszyscy czekamy na 23. film z serii o Jamesie Bondzie. On sam mówi, że nie może się doczekać tej produkcji. Jeżeli nawet nie zagra już ważniejszej roli, to i tak przejdzie do historii jako ten, który na zawsze zmienił nasze wyobrażenie o agencie 007.

@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.196.004a.001.jpg@RY2@

FOT. STARSTOCK/PHOTOSHOT/BE&W, PLANETE, DISCOVERY

Sebastian Łupak

"Film"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.