Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bogowie z prefabrykatów

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

U Neila Gaimana dawnych bogów do Ameryki przywlekli imigranci, raczej jako uciążliwy balast - prastare bóstwa w wizji brytyjskiego pisarza zmuszone były się zmierzyć z poważną konkurencją telewizji, kolorowych gazet i kart kredytowych. W warunkach polskich poczciwi bogowie mają się nieco lepiej, a w każdym razie radzą sobie, jak mogą. Ozyrys żyje z tantiem, jakie płaci mu Jezus za udostępnienie patentu na zmartwychwstanie, Nike zbiła fortunę na produkcji odzieży sportowej, zaś Eros wszedł w spółkę ze świętym Walentym i obaj wychodzą na swoje. Bogowie w "Balladynach i romansach" godzą się z tym, że zostali wyrzuceni na popkulturowy śmietnik. Zstępując na ziemię, wybierają Polskę jako kraj z promocji. A tam Radio Maryja, kabareton, meblościanki, ksenofobia.

Książka Ignacego Karpowicza jest znakomita. To rzecz oryginalna, niesłychanie odważna, pełna erudycyjnych gier, a przede wszystkim - dowcipna. Nie wiem, na ile jest to powieść o polskości, choć tytuł "Balladyny i romanse" każe odwołać się do rodzimego kontekstu. W katalogu narodowych bóstw, prócz znękanego Jezusa, mamy przecież jeszcze wielkich romantyków - wyciąganych z szafy i odkurzanych na specjalne okazje. Z całą pewnością jest to powieść o ponowoczesnej potrzebie duchowości, o konstruowaniu bogów na nasz obraz i podobieństwo, na chybcika, z dostępnych prefabrykatów. Bogowie u Karpowicza idą nam na rękę: ogłaszają bankructwo transcendencji, debatują nad ostatecznym zamknięciem nieba. Nawet Jezus, który nad Wisłą mógłby wieść królewskie życie, w powieści Karpowicza chce się uwolnić od chrześcijaństwa, przekonany, że w jego dwutysięcznej historii coś poszło niezgodnie z planem. Jezus przedstawiany tu jako hipis, introwertyk i schizofrenik marzy, by umrzeć naprawdę, kończąc z mrzonkami o zmartwychwstaniu. A poza tym chciałby robić zakupy, chorować na grypę i grać na konsoli. "Jesteś moim najlepszym kumplem" - mówi mu jeden z bohaterów. Tak jak śpiewają dzieciaki z grup oazowych.

@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.196.034c.001.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.