Bogowie z prefabrykatów
U Neila Gaimana dawnych bogów do Ameryki przywlekli imigranci, raczej jako uciążliwy balast - prastare bóstwa w wizji brytyjskiego pisarza zmuszone były się zmierzyć z poważną konkurencją telewizji, kolorowych gazet i kart kredytowych. W warunkach polskich poczciwi bogowie mają się nieco lepiej, a w każdym razie radzą sobie, jak mogą. Ozyrys żyje z tantiem, jakie płaci mu Jezus za udostępnienie patentu na zmartwychwstanie, Nike zbiła fortunę na produkcji odzieży sportowej, zaś Eros wszedł w spółkę ze świętym Walentym i obaj wychodzą na swoje. Bogowie w "Balladynach i romansach" godzą się z tym, że zostali wyrzuceni na popkulturowy śmietnik. Zstępując na ziemię, wybierają Polskę jako kraj z promocji. A tam Radio Maryja, kabareton, meblościanki, ksenofobia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.