Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Horror o dojrzewaniu i libido

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Pozwól mi wejść" pokazuje, jak dobry może być horror o wampirach.

To pierwszy od ponad trzydziestu lat obraz wyprodukowany przez legendarne angielskie studio Hammer Films, które w latach 50. i 60. stylowymi, gotyckimi obrazami zdominowało światowe kino grozy.

Film Matta Reevesa to już druga adaptacja świetnej powieści Johna Ajvide Lindqvista. Reżyser przyznał, że nie wie, dlaczego go robi, skoro oryginał, nakręcony dwa lata wcześniej, był bardzo dobry. Niewiedza mu nie zaszkodziła - jego jest znakomity.

Jednocześnie nie jest to seans dla wielbicieli krwawych jatek. Spokojnie poprowadzona opowieść o przyjaźni kilkunastoletniego Owena (Kodi Smit-McPhee, znany z "Drogi") i tajemniczej Abby (Chloe Moretz, czyli Hit Girl z komiksowego "Kick-Ass") nie ma w sobie ani odrobiny efekciarstwa. Reeves unika gwałtownych scen rozlewu krwi, skupiając się przede wszystkim na budowaniu relacji między bohaterami, stopniowaniu napięcia, kreowaniu niepokojącej atmosfery. To sztuka w czasach, gdy publiczność w kinie gatunkowym szuka mocnych wrażeń. Reeves ryzyko podjął i wygrał.

"Pozwól mi wejść" to horror właściwie pozbawiony grozy, a kiedy już się ona pojawia, to nie wypływa ze zjawisk nadprzyrodzonych, lecz z lęku przed dojrzałością i budzącą się seksualnością. Sprawa to zresztą ryzykowna, bo dotyczy dwunastolatków, ale opowiedziana bez przerysowań. Zasługa dwojga młodych aktorów - oboje grają fantastycznie, spychając w cień partnerujących im hollywoodzkich weteranów: Richarda Jenkinsa i Eliasa Koteasa. Oboje powoli odkrywają emocje i sekrety swoich bohaterów, opowieść spod znaku grozy zamieniając w subtelną, chwilami przejmująco piękną historię przyjaźni i poświęcenia.

I jeszcze jedno: wraz z premierą filmu Reevesa do kin ponownie trafia szwedzka wersja "Pozwól mi wejść" wyreżyserowana przez Thomasa Alfredsona. Łatwo o pomyłkę, ale z drugiej strony, na którykolwiek z filmów państwo traficie, nie będzie to czas stracony. Najlepiej zresztą obejrzeć oba.

Klątwa Frankensteina (1957) - pierwszy z wielkich horrorów wytwórni, z fenomenalnym Peterem Cushingiem w roli barona Frankensteina i Christopherem Lee jako monstrum.

Drakula (1958) - stylowa adaptacja powieści Stokera. Dla wielu fanów horroru Książę Ciemności zawsze już będzie mieć twarz Christophera Lee, a Van Helsing - Petera Cushinga.

Pies Baskerville''ów (1959) - jedna z lepszych adaptacji powieści Arthura Conan Doyle''a. W obsadzie oczywiście Cushing i Lee. Jak zwykle wspaniali.

Fabryka nieśmiertelnych (1963) - to jeden z najciekawszych brytyjskich filmów fantastycznych lat 60. Reżyserował Joseph Losey. Cushing i Lee nie wystąpili.

Kobieta-wąż (1966) - opowieść o małżeństwie Spaldingów, które w małym angielskim miasteczku musi stawić czoła niewyobrażalnemu złu, do dziś budzi dreszcz emocji.

@RY1@i02/2010/207/i02.2010.207.196.027c.001.jpg@RY2@

FOT. HAGI; best film; monolith

POZWÓL MI WEJŚĆ | Wielka Brytania, USA 2010 | reżyseria: Matt Reeves | obsada: Kodi Smit-McPhee, Chloe Moretz, Richard Jenkins | dystrybucja: Monolith | czas: 116 min llll

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.