Pocztówki z PRL
Wystawa najnowszych prac Jarosława Modzelewskiego w warszawskiej galerii aTak to kolejny sygnał, że współtwórcę legendarnej Gruppy coraz bardziej interesuje codzienność
"A. Przyroda B. Przemysł C. Kultura i wypoczynek (szeroko rozumiane)" - ów dziwaczny tytuł, przywodzący na myśl absurdalny język PRL-owskiej biurokroacji lub testy z instrukcją "zaznacz właściwą odpowiedź", jest po części żartem, a po części lubianą przez artystę prowokacją. Urzędowa precyzja, z jaką autor klasyfikuje swoje prace, o sztuce Jarosława Modzelewskiego nie powie nam przecież nic. Gdyby zresztą z równą dokładnością chcieć wypunktować działalność polskiego twórcy, nie starczyłoby liter w alfabecie. Jeden z najbardziej cenionych artystów ostatnich dekad, kojarzony z nurtem malarstwa figuratywnego, kontynuator szkoły Stefana Gierowskiego, pedagog, dawniej założyciel legendarnej Gruppy, inicjator akcji artystycznych i happeningów... punkty tej listy można by z powodzeniem mnożyć. Warszawska galeria aTak prezentuje właśnie najnowsze prace Jarosława Modzelewskiego. Twórczość artysty z ostatnich dwóch lat jest hołdem złożonym codzienności, zdarzeniom banalnym, powszednim, zwykle umykającym uwadze.
Jeśli zresztą już mowa o skojarzeniach z estetyką PRL, część obrazów Jarosława Modzelewskiego przywodzi na myśl pocztówki z minionej epoki. Leśne domki kempingowe, jednostajne krajobrazy, sznurki z suszącym się praniem, plastikowe butelki, przedmioty piętrzące się na parapecie - dla Modzelewskiego rzeczy najbardziej niepozorne stanowią plastyczny materiał, który artysta urabia według własnego klucza. Nie bez powodu autor "Szturmujących delfinów" bywa nazywany malarzem ikon codzienności. Polskiego twórcę od lat fascynuje statyka. Jego postaci zastygają w bezruchu sprowadzone do konkretnej czynności, a rzeczywistość w jego obrazach ulega schematyzacji. Weźmy choćby "Wystawę Pana Bronisława Wojciechowskiego w kawiarni z Lądku Zdroju" - zepchnięte na dalszy plan dzieła sztuki wypiera rząd poustawianych równo tandetnych foteli z lat 70., wiszące na ścianie obrazy w kawiarni są takim samym elementem kompozycji co odwzorowana z precyzją terakota. Dobrze uchwycona w jednostajnym trwaniu chwila nabiera nadnaturalnej intensywności.
W jednym z wywiadów Jarosław Modzelewski przyznał, że głównym tematem jego twórczości jest samotność. Ale chodzi chyba także o samotność widza skonfrontowanego ze statycznym krajobrazem. Pejzaże Modzelewskiego często bywają bezludne. Taki jest "Lasek", opierający się na grze kolorem. Zza pozbawionych liści kikutów drzew prześwieca pomarańczowe słońce. W tej bezludnej przestrzeni jesteśmy po części intruzami, bo też i rzeczywistość uchwycona przez artystę jest widzowi bliska i daleka zarazem. Dobrze znamy tandetne kawiarniane fotele, tarasy letnich domków nad jeziorem i pospolite kwiatki doniczkowe. Optyka artysty zmusza nas jednak do nowej perspektywy. To dlatego dymiące kominy fabryk potrafią tu zbudzić niepokojące skojarzenia z piekielnym ogniem. Ale powszednia polskość u Modzelewskiego to także polskość katolicka. Reprezentuje ją praca zatytułowana "Po komunii". Tu także następuje tryumf przedmiotu nad ludzką postacią. Przygarbione sylwetki ludzkie przyćmiewa barwny przepych kościelnego wystroju. Modzelewski to niestrudzony piewca codzienności. Jego wystawa dowodzi, że subtelne piękno kryje się w widokach najbłahszych. Czułe oko artysty wychwytuje je bezbłędnie.
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.0033.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.0033.002.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu