Nairobi - żyrafy i gepardy wśród wieżowców
Do końca maja, kiedy w Kenii kończy się pora deszczowa, jeszcze dwa tygodnie, ale może już teraz warto zaplanować podróż. Wystarczą dwa dni, by odetchnąć Afryką. I to tuż obok udogodnień współczesności: restauracji, muzeów i eleganckich sklepów. Jest tylko jedno takie miejsce - Nairobi.
Na początku miasto było ledwie pastwiskiem, później stacją kolejową na trasie z Ugandy do Mombasy. Dzisiaj to wieloetniczny moloch zamieszkały przez Kikujów, Kalendżinów, Arabów, Hindusów, Somalijczyków, Chińczyków, a nawet potomków brytyjskich kolonizatorów. Najciekawsza jednak jest w Nairobi przyroda.
Polujące gepardy i lamparty, odpoczywające w wodzie hipopotamy i krokodyle, pasące się zebry i antylopy. Wszystko to na tle wieżowców w Parku Narodowym Nairobi, położonym na południowych obrzeżach miasta, po drodze z lotniska Jomo Kenyatty. Na 113 km kw. żyje ponad 400 gatunków ptaków i 80 gatunków innych zwierząt. Znakomitym źródłem informacji, gdzie i co można zobaczyć, są kręcący się po parku pracownicy. Odwiedzających nie dziwią hasła: "Lwy pod trzynastką, gepard pod czwórką". Liczby oznaczają skrzyżowanie dróg, praktyka pokazuje jednak, że równie dobrym przewodnikiem jest intuicja i lornetka.
Wiadomo - tam, gdzie busz najgęstszy, najłatwiej spotkać żyrafę. Rozległa sawanna przy Urwisku Pantery to terytorium zebr, antylop i sprowadzonych tu specjalnie bawołów. Ulubione miejsce hipopotamów to polany w zachodniej części parku. Baraszkują też w sadzawce nad Mbagathi, jedyną rzeką parku, która nie wysycha przez cały rok.
Żółte akacje na brzegu ostrzegają, nie bez powodu pierwsi osadnicy nazywali je "drzewami gorączkowymi". Rosną w najbardziej malarycznych okolicach Kenii. Z równiny Embakasi okresowo spływają strumienie. Na kilku wybudowano tamy. Tutaj w porze suchej przebywa najwięcej zwierząt. Wiele z nich z nastaniem deszczu przeprawia się przez Mbagathi, by paść się na równinach poza parkiem. Chociaż wzdłuż jego północnej granicy wzniesiono ogrodzenie, nadal niektóre lwy forsują przeszkodę i buszują na wolności.
Odwiedzający park Kenijczycy lubią urządzać sobie pikniki pośród wylegujących się zwierząt. Lepiej jednak szerokim łukiem omijać te głośne biesiady. Na konsumpcję kanapki lepiej nadaje się polanka niedaleko spopielonego stosu słoniowych kłów. Miejsce symboliczne i przyjemnie ocienione. W latach 80. prezydent Moi kazał tu spalić ciosy nielegalnie zabitych słoni, zapoczątkowawszy w ten sposób ofensywę w wojnie z kłusownikami i przemytnikami.
Całości egzotycznego obrazka dopełniają plemienne tańce i śpiewy Masajów, Samburu czy Wakamba, które można usłyszeć podczas show w sąsiedztwie w tzw. centrum kultury.
Nairobi to prawdziwa Afryka w pigułce.
oferują połączenia z Nairobi z przesiadką w Zurychu pięć razy w tygodniu: poniedziałek, wtorek, środa, piątek, sobota. Wylot z Warszawy o 19.50, lądowanie w Nairobi o 18.10 następnego dnia. Cena biletu w obie strony od 2691 zł (promocja ważna do 24 maja).
@RY1@i02/2010/093/i02.2010.093.000.0023.001.jpg@RY2@
Fot. Shutterstock
Park Narodowy Nairobi
Małgorzata Bogucka
Dziękujemy liniom SWISS za udostępnienie informacji o Nairobi
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu