San Francisco - kwiaty i luz
Znudziło cię życie biurowego mola, białego kołnierzyka, trybika w kołach korporacji? Za niewielką kwotę możesz odetchnąć w stolicy dzieci kwiatów - San Francisco.
Kultura i subkultura, narkotyki i literatura, władza i anarchia, kult złotego cielca i hipisowskie komuny. Oto San Francisco sprzed stuleci i dziś. Kiedyś ściągali tu awanturnicy z całego świata gnani gorączką złota, gdy w XIX wieku odkryto w Kalifornii bogate złoża kruszcu, lub hasłami o wydźwięku bliźniaczo podobnym do tych z epoki wolności, równości i braterstwa, gdy miasto było stolicą konstatacji w latach 60. Dziś dobrze się tu czują smukli yuppie ceniący swobodę seksualną, łasi na wysokie zarobki w Oracle, Google czy Apple.
Pewnego wieczora - było to w latach 50. - kilku maturzystów ukradło z farmy konia, którego wprowadzili pod nieobecność gospodarzy do łazienki Mary Lou, koleżanki ze szkoły. Tam go zastrzelili i zostawili w akcie zemsty na nielubianej rówieśniczce.
Nie jest to scenariusz serialu "Ulice San Francisco". To obrazek, jaki zapamiętał publicysta Robert Gutwillig, opisując szkolne przygody w piśmie "Esquire". W 1958 r. ten sam miesięcznik wydrukował artykuł reklamujący miasto jako kulturalną mekkę Ameryki. "Kontynentalna tradycja: kultura i elegancja", "San Francisco ma siłę magnesu, przyciąga wielu, ponieważ jest oazą cywilizacji wielkiego świata wśród kulturalnej pustyni" - zachwalały podpisy pod ogromnymi zdjęciami.
San Francisco od zawsze czule przygarnia każdego. Dla każdego ma miejsce. Każdego pyta o nastrój i prosi o uśmiech. Haight Ashbursy, dzielnica, którą przewodniki nazywają mekką ruchu hippie. Tutaj ogłoszono manifest "Summer of Love". Tutaj zakwaterowała się na dłużej jedna z najsłynniejszych komun hipisowskich - Merry Pranksters, której przewodził Ken Kesey, autor "Lotu nad kukułczym gniazdem". Trwa właśnie hipisowski festyn. Podtatusiałe, wyłysiałe dzieci kwiaty w kolorowych koszulach podróżują po dzielnicy kolorowym busem. Śpiewają Scotta McKenziego "If you are going to San Francisco", palą marihuanę, a na szybach mają podobizny Marilyn Monroe i prezydenta Kennedy’ego z napisem "Halucynacje". Każdy może się do nich przyłączyć. Tradycja dzieci kwiatów wciąż jest tu żywa, dzielnica staje się swoistym skansenem, a kultura hippie miejskim folklorem. Enklawą życia kulturalno-artystycznego jest dzisiaj Yerba Buena Centre for the Arts. Nie ma tu turystów. Tylko lokalni pisarze i artyści. Prowadzą wykłady i chętnie oprowadzają gości.
Wszystko w mieście tęskni za przeszłością - dwadzieścia ulic, którym w latach 80. nadano imiona tworzących tu pisarzy i artystów, m.in. Londona, Twaina, Isadory Duncan i Dashiella Hammetta, czy kultowa księgarnia City Lights Books w North Beach założona przez jednego z przywódców Beat Generation, Lawrence’a Ferlinghettiego. Ferlinghetti trwale zapisał się jako obrońca wolności słowa, kiedy w latach 50. został aresztowany za wydanie poezji Allena Ginsberga, kolejnego literackiego guru tamtych czasów.
Kilkanaście kroków dalej w dzielnicy Castro jest Muzeum Harveya Milka, słynnego obywatela Milka. W pobliskich księgarniach są całe regały książek na jego temat. Tu w dobrym guście jest niekrępowanie swoich preferencji seksualnych.
Spadek po dzieciach kwiatach okazał się dziedzictwem tego miasta. Atmosfera swobody wsiąkła w ulice na dobre.
Samoloty Swiss będą latały 6 dni w tygodniu, oprócz wtorków. Wylot z Warszawy o 9.45, przylot do San Francisco o 16.30. Lot powrotny z San Francisco o 19.12, przylot do Warszawy o 19.10 następnego dnia. Bilety od 2330 zł, w promocji do 31 maja.
@RY1@i02/2010/088/i02.2010.088.000.022b.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Golden Gate Bridge to symbol San Francisco
Małgorzata Bogucka
Dziękujemy liniom Swiss za udostępnienie materiałów o San Francisco
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu