Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Albinos, który czarne dźwięki wypromował

1 lipca 2018

O ile guru afrobeatu Fela Kuti używał muzyki jako narzędzia walki politycznej, o tyle Salif Keita za jej pomocą opowiada głównie o własnym życiu.

To pełna paradoksów historia odrzuconego przez rodzinę albinosa, który zyskał miano złotego głosu Afryki i stał się jedną z największych gwiazd world music na świecie.

Za swoją dzisiejszą popularność Youssou NDour czy Angélique Kidjo powinni podziękować właśnie jemu. Na początku lat 70. Salif Keita dołączył do grupy Les Ambassadeurs w malijskim Bamako i wraz z nimi przyrządził elegancką muzyczną potrawę, która smakowała nie tylko zachodnią Afryką, ale także jazzem, rockiem, elektroniką i latynoskimi rytmami. Co prawda już kilka lat wcześniej w Nigerii Fela Kuti mieszał zadziorny funk z jazzem i pulsowaniem yorouby, jednak to bardziej przyswajalna muzyka Keity pozwoliła wypłynąć afrykańskim dźwiękom na szersze wody mainstreamu. Dziś obdarzony głębokim barytonem i łatwością komponowania chwytliwych melodii Malijczyk ma status gwiazdy, ale jego droga do sukcesu była bardzo kręta.

- Nie musimy być takimi, jakimi są nasi ojcowie czy dziadkowie. Dlatego nigdy nie słuchałem rad starszych, którzy twierdzili, że "szlachcic nie może robić tego czy tamtego"- mówi Dziennikowi Gazecie Prawnej prawie 60-letni artysta.

Z jednej strony rodzina afrykańskiego "szlachcica" - potomka Sundiaty Keity - założyciela dynastii Mali, zawód muzyka uważała za uwłaczający ich wysokiej pozycji społecznej. Z drugiej strony za to, że urodził się biały, Keita mógł zapłacić życiem. Bo albinosi są przez lud Mandingo tępieni, uważani za przynoszących pecha, a nawet zabijani. Wyrzucony z domu błąkał się po ulicach, niezdolny do pracy na roli z powodu delikatnej skóry. Uratował go muzyczny talent, który ćwierć wieku później przyniósł mu nominacje do Grammy za wyprodukowany przez Joego Zawinula album "Amen" (1991 r.) z gościnnym udziałem m.in. Waynea Shortera i Carlosa Santany czy statuetkę Les Victoires de la Musique - najważniejszej nagrody muzycznej we Francji za ostatnią płytę "La Difference".

W tym kraju Keita wielbiony jest szczególnie. Nic dziwnego - przez 20 lat mieszkał w Paryżu, gdzie przeniósł się w latach 80., podobnie jak Cesaria Evora czy Angelique Kidjo.

- To Francja zapoczątkowała promocję afrykańskich brzmień na świecie. A Paryż wciąż uważam za stolicę naszej muzyki - uśmiecha się artysta.

Pełen akustycznych gitar krążek "La Difference" Keita nagrał m.in. właśnie w Paryżu, Los Angeles, Beirucie i malijskim Bamako, gdzie wrócił pięć lat temu i wybudował własne studio nagraniowe Le Moffou. Taką nazwę nosi też jeden z najlepszych albumów w karierze Keity. Na wydanej w 2002 r. płycie znalazł się utwór "Madan", który w energetycznej wersji Martina Solveiga podbił klubowe parkiety.

- Salif Keita świetnie radzi sobie na rynku muzycznym, nie tracąc swojej afrykańskiej tożsamości. Jego muzyka to pop, którego można słuchać bez żenady. Życzyłbym polskim producentom takiego brzmienia - mówi Maciej Szajkowski, propagator muzyki etno, który prowadzi w Polskim Radiu Euro audycje "Batyskaf" i "Folk Off".

Pozostaje jeszcze sprawa ilości krążków, w nagraniu których wziął udział artysta. Na pewno jest ich więcej niż trzydzieści, ale tu łatwo o pomyłkę, biorąc pod uwagę różne kompilacje i soundtracki (m.in. piękna ballada "Tomorrow" ze ścieżki dźwiękowej do obrazu "Ali", biograficznego filmu o słynnym bokserze z Willem Smithem w roli głównej).

Podczas Ethno Jazz Festivalu artysta chce promować nie tylko swoją muzykę. - Zależy mi na tym, żeby wszyscy dowiedzieli się o założonej przeze mnie fundacji The Salif Keita Global Foundation, która działa na rzecz poprawy życia albinosów na Czarnym Lądzie. Wciąż są tu zabijani, wciąż widać ich krew... Trzeba o tym głośno mówić.

@RY1@i02/2010/054/i02.2010.054.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Universal Music

Salif Keita: ulubieniec fanów jazzu i amatorów clubbingu

Marta Wróbel

Wrocław

20 marca, Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu (ul. Wystawowa 1), godz. 20, bilety: 60, 90, 120, 150 zł, www.ethnojazz.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.