Wersal pod Lublinem, czyli z wizytą u ordynata
Pomimo wojen i rewolucji - tu wszystko jest nadal jak za czasów państwa Zamoyskich
Rezydencja w podlubelskiej wsi Kozłówka należąca niegdyś do rodu Zamoyskich, jednej z najpotężniejszych polskich rodzin magnackich, to miejsce, które trzeba zobaczyć kilkakrotnie. Jeden raz bowiem z pewnością nie wystarczy.
Ślady związane z dawnymi dziejami naszego kraju spotkamy przy wejściu na teren pałacu. Okazałą neobarokową bramę wiodąca do rezydencji wieńczy napis "To mniey boli". Jest to dewiza rodu Zamoyskich. Rodzinna legenda wiąże ją z bitwą z Krzyżakami pod Płowcami w 1331 r. Objeżdżający pobojowisko król Władysław Łokietek zobaczył protoplastę rodu, rycerza Floriana Szarego, gdy ten leżał ciężko ranny po przebiciu kopią. "Co za straszną mękę cierpi ten rycerz!" - zawołał władca. "To mniej boli niż cierpienia, które zadaje zły sąsiad" - miał na to odpowiedzieć Florian, który nawet w takiej chwili nie zapomniał dbać o własne interesy. Rycerzowi udało się przetrwać poważne obrażenia, a król nie tylko uwolnił go od złego sąsiada, lecz także suto obdarował.
Tuż obok znajduje się tablica upamiętniająca boje późniejsze o sześćset lat: 23 lipca 1944 r. Kozłówkę wyzwolili żołnierze słynnej 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, która na tych terenach zakończyła swoją wojenną epopeję. Polscy żołnierze dwa dni po wyzwoleniu Kozłówki i kilku okolicznych wsi zostali otoczeni i rozbrojeni przez Armię Czerwoną.
Gdy wchodzimy do rezydencji, uderza nas przepych, z jakim urządzono wnętrza pałacu. Jest to zasługą pierwszego ordynata kozłowieckiego, Konstantego Zamoyskiego. Przyszły ordynat spędził dzieciństwo i młodość we Francji, nasiąkł tamtejszą kulturą, postanowił więc urządzić swoją podlubelską posiadłość według gustów paryskich z okresu II Cesarstwa. Na jego polecenie Kozłówkę rozbudowano, wzorując się na królewskiej rezydencji w Wersalu. Wnętrze pałacowej kaplicy jest niemal kopią wersalskiej kaplicy królewskiej. W Kozłówce można zobaczyć też kopie wersalskich obrazów, mebli (m.in. replikę luksusowego biurka króla Ludwika XV), kominków, lamp, a nawet rzeźb znajdujących się w przypałacowych ogrodach. Obrazy, parkiety, zbiory porcelany - wszystko to dzisiaj zapiera dech w piersiach u zwiedzających.
W pałacu można znaleźć również wiele eksponatów niezwiązanych z czasami II Cesarstwa, aczkolwiek także unikalnych. Jednym z nich jest stół bilardowy stojący w bibliotece, solidny mebel z blatem obciągniętym zielonym suknem. Jednak gdy uważnie mu się przyjrzeć, okaże się, iż różni się on od znanych wszystkim urządzeń do tej popularnej gry. Przede wszystkim nie ma po bokach i w rogach otworów na kule - są one tylko trzy, dwie żółte i jedna czerwona. Kozłowiecki stół bilardowy służył bowiem do gry w karambolę - rozrywkę niemal całkowicie już dzisiaj zapomnianą.
Innymi unikatami są amerykańska pianola znajdująca się w Salonie Czerwonym oraz włoski pianomodelikon z Salonu Małego. Te niecodzienne urządzenia (oba pochodzą z 1900 roku) służyły do... słuchania muzyki. To w pewnym sensie przodkowie patefonów, adapterów i magnetofonów. Od swoich następców różnią się przede wszystkim techniką zapisywania dźwięku. Służyły do tego specjalne rolki papieru, tzw. rolki pianolowe. Utwór był zapisany w postaci małych dziurek, przez które przedostawało się powietrze sterujące mechanizmem młoteczków uderzających w fortepianową klawiaturę.
Instrumenty te były znane od mniej więcej połowy XIX wieku do początków XX stulecia. Na przełomie wieków potrafiono nawet zapisać na rolkach niektóre cechy gry poszczególnych wykonawców, tak że ten sam utwór "nagrany" przez nich na papierowej taśmie po odtworzeniu brzmiał nieco inaczej. Dziś kozłowieckie urządzenia są jednymi z nielicznych zachowanych na świecie.
Aby naprawdę poczuć atmosferę pałacu w Kozłówce, trzeba także poznać barwne opowieści o jego niegdysiejszych mieszkańcach. Dotyczą one m.in. II ordynata kozłowieckiego, hrabiego Adama Zamoyskiego, który stał się właścicielem rezydencji w 1923 r. Wcześniej przebywał on na dworze w Petersburgu, a w czasie I wojny światowej był adiutantem przybocznym cara Mikołaja II. Hrabia przed odzyskaniem niepodległości nie był zbyt popularny z powodu swoich kontaktów z dworem zaborcy oraz prorosyjskiej orientacji politycznej. Niemniej w wolnej już Polsce pełnił wiele funkcji publicznych, był m.in. prezesem Związku Towarzystw Gimnastycznych "Sokół" - najstarszej polskiej organizacji sportowej, na której działalność nie szczędził dotacji.
Hrabia zmarł w 1940 r. w Warszawie, jednak pochowany jest w parku obok pałacu, podobnie jak jego żona Maria Potocka. Nie mniej barwnymi postaciami były ich dzieci. Starszy syn, Aleksander, był bohaterem wojny polsko-bolszewickiej, a później zawodowym żołnierzem. W czasie wojny działał w konspiracji, więziono go w Auschwitz i Dachau. Dzieje jego młodszego brata, Michała, związane są z Afryką. W latach 30. zakupił on plantację kawy w miejscowości Boa Serra w Angoli i próbował stworzyć tam polską kolonię zamorską.
Po oglądaniu nastrojowych wnętrz pałacowych Kozłówki pewnym zgrzytem może być wizyta w Muzeum Socrealizmu znajdującym się w powozowni. Istnienie tej placówki akurat w tym miejscu ma jednak pewne uzasadnienie. W latach 60. rezydencja pełniła rolę składnicy, do której po październiku 1956 r. zwożono z muzeów z całej Polski dziesiątki socrealistycznych rzeźb, popiersi i pomników. Jednak dla mnie, gdy ledwo wyszedłem z pałacu, znalezienie się w otoczeniu figur Lenina, Gomułki, Rokossowskiego i innych straszydeł nie było specjalnie przyjemne. Ponoć jednak są ludzie, którzy przyjeżdżają tutaj tylko z tego powodu.
Tak czy owak warto odwiedzić Kozłówkę. I to nie raz. Wczesną wiosną, gdy mniej tu jest hałaśliwych wycieczek szkolnych, godne polecenia są spacery po przypałacowym parku. Kozłówka potrafi zaskakiwać za każdym razem, gdy się ją odwiedza.
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0002.001.jpg@RY2@
Fot. Muzeum Zamoyskich w Kozłówce
Salon Czerwony. "Tu po kolacji podawano kawę, herbatę i różne wina czy koniaki. Po lewej stronie stał niezapomniany fortepian Pleyel o głębokim dźwięku. Tam również znajdowały się cztery szafki wypełnione rolkami do pianoli". (ze wspomnień Antoniego Beliny Brzozowskiego)
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0002.002.jpg@RY2@
Fot. Muzeum Zamoyskich w Kozłówce
Piękna Zofia z Czartoryskich urodziła dziesięcioro dzieci
Dominik Kaźmierski
Pierwsze domy zdrojowe powstały w Krynicy w 1793 r. Dzięki działalności prof. Józefa Dietla po 1856 r. nastąpił rozwój uzdrowiska
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0002.003.jpg@RY2@
Wieś Kozłówka leży 35 km na północ od Lublina, w otulinie Kozłowieckiego Parku Krajobrazowego. Przepływa przez nią rzeczka Parysówka.
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0002.004.jpg@RY2@
W muzealnej kolekcji, prócz mebli, zachowało się m.in. około tysiąca obrazów i grafik. Pałacowa biblioteka zawiera 7716 książek (w tym 620 wydanych przed 1801 r.), zaś archiwum - ponad 5 tys. listów oraz prawie 2 tys. starych fotografii.
Wszystkie autobusy odjeżdżające z dworca PKS przy Alejach Tysiąclecia w kierunku Michowa, Michałówki, Zofianki, Puław (przez Samoklęski). Kierunek na Lubartów.
Przez Garwolin - Ryki - Żyrzyn - Baranów - Michów.
wtorek - piątek:
10.00 - 16.00
sobota - niedziela:
10.00 - 17.00
wtorek - niedziela:
10.00 - 15.00
nieczynne: do 15 marca, Wielkanoc, Boże Ciało, 1 i 11 XI
Pałac zwiedza się pod opieką przewodnika w grupach od 10 do 35 osób; pozostałe ekspozycje indywidualnie. Grupy zorganizowane po wcześniejszej rezerwacji - wtorek - piątek
10.00 - 15.00,
tel.: 81 85 28 310
21-132 Kamionka
tel.: 81 85 28 300, faks: 81 85 28 350
e-mail:
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu