Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ancelotti i Mourinho wypiją wino

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Cała Europa będzie dziś spoglądać na San Siro. Jose Mourinho zrobi wszystko, by Inter pokonał jego byłą drużynę. To będzie niezapomniany spektakl.

Wojna psychologiczna trwa już od kilku dni. To przede wszystkim zasługa Mourinho, który nieustannie stara się wyprowadzić z równowagi trenera londyńczyków Carla Ancelottiego. - Inter wygra, to pewne. Skoro Chelsea jest taka mocna, jakim cudem straciła tyle punktów w lidze? Silny zespół nie przegrywa tylu meczów - podgrzewa atmosferę. Mourinho już taki jest - prowokator, nerwus, barwna postać z całym wachlarzem kontrowersyjnych powiedzonek, uwielbiany przez piłkarzy, gdziekolwiek by pracował. "The Special One", jak nazywali go kibice Chelsea.

Ale też na drugiej z ławek rezerwowych zasiądzie tym razem wielka trenerska osobowość. Ancelotti to we Włoszech wielki autorytet. Na zewnątrz grzeczny i stonowany, piłkarzom pokazuje ponoć drugą twarz - kiedy się wścieka, po szatni fruwają bidony i niecenzuralne słowa. San Siro zna jak własną kieszeń. Zanim objął posadę trenera Chelsea, przez osiem lat prowadził AC Milan, dwukrotnie wygrywając z nim Ligę Mistrzów. Teraz zamierza powtórzyć to osiągnięcie w Londynie.

Mourinho zrobi jednak wszystko, by do tego nie dopuścić. Portugalczyk twierdzi co prawda, że darzy The Blues sympatią, ale tak naprawdę wciąż jeszcze nie pogodził się z tym, że musiał odejść z angielskiego klubu. Dlatego będzie chciał pokazać właścicielowi Chelsea Romanowi Abramowiczowi że zwalniając go, popełnił błąd, bo lepszego szkoleniowca już nie znajdzie. - Gdy pracowałem w Chelsea, wiedziałem, że nie ma mowy o długoterminowym planowaniu przyszłości. Nie przy Abramowiczu. Masz zdobywać kolejne tytuły i wyróżnienia albo do widzenia - wspomina i dodaje, że po nim w Chelsea było już tylko gorzej. - Żaden z trenerów nie zbudował tak fantastycznych relacji z drużyną, jakie miałem ja. Być może mentalnie nie byli gotowi do prowadzenia takiego klubu. Nieprzypadkowo Chelsea wpadła w dołek dopiero, gdy ja z niej odszedłem - przechwala się Portugalczyk. Bufonada Mourinho powoli męczy Ancelottiego. - Odejście Jose wcale nie osłabiło Chelsea. Przecież jego następca, Avram Grant, doprowadził zespół aż do finału Champions League. Mourinho nie dokonał nawet tego - przypomina Włoch.

Nie jest żadną tajemnicą, że obaj panowie nie pałają do siebie sympatią. - Przyjaciółmi nie jesteśmy i nie będziemy - ocenia Mourinho. - To prawda, wina razem nie piliśmy, a może powinniśmy. Taka kolacja naprawiłaby naszą znajomość - odpowiada pojednawczo Ancelotti. Co prawda to Portugalczyk wystąpi dziś na San Siro w roli gospodarza, ale małe mediolańskie tapas-bary nie kryją przecież przed Ancelottim żadnych tajemnic. Czy dojdzie do pojednania?

Nawet jeśli tak, to piłkarze obu klubów stoczą na boisku bitwę. Inter i Chelsea zagrają przeciwko sobie w pucharach po raz pierwszy w historii, a stawka jest wysoka - awans do ćwierćfinałów LM. - Wszyscy we Włoszech, poza fanami Interu, będą kibicować Chelsea - mówi Ancelotti. Jednak na San Siro słychać będzie tylko kibiców Nerrazzurich, którzy szykują wielką akcję poparcia dla Mourinho. Inter, lider Serie A, w trzech ligowych meczach będzie musiał sobie bowiem radzić bez trenera. Portugalczyk został zdyskwalifikowany po spotkaniu z Sampdorią za gest splecionych rąk, przypominający zakuwanie w kajdanki, który - zdenerwowany poziomem sędziowania - pokazał arbitrowi. Dzisiejszego wieczoru 80 tys. kibiców Interu powtórzy gest Mourinho, wskazując na bezzasadność kary.

Mourinho zapowiada wygraną swojego zespołu, ale w Serie A Interowi gra się nie układa - ostatnie trzy mecze zremisował. Być może zaradzi temu niepokorny Mario Balotelli, który po kontuzji wraca do zespołu. Chelsea mimo prowadzenia w Premiership też miewa wpadki, a do tego głośno jest o skandalach z udziałem piłkarzy The Blues. Ledwie ucichła wielka burza po seksualnych ekscesach Johna Terryego, a już znalazł się jego następca - Ashley Cole został wyrzucony z domu przez żonę za liczne romanse. Abramowicz dostał białej gorączki, a piłkarze odbyli rozmowę wychowawczą z Ancelottim.

Efekt? Przed meczem z Interem są pewni swego, tym bardziej że drużynę wzmocnią Frank Lampard i Brazylijczyk Alex. - Doskonale wiemy, czego możemy się spodziewać po Jose. Słownymi gierkami chce dać swojej drużynie psychologiczną przewagę. Zna nas doskonale, lecz to działa w dwie strony. Będzie mi miło uścisnąć jego dłoń, ale nie żyję przeszłością, tylko przyszłością. A tą jest awans Chelsea do ćwierćfinału LM - zdradza bramkarz Petr Czech.

@RY1@i02/2010/038/i02.2010.038.000.017a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Mario Balotelli (z lewej) wraca do składu Interu po kontuzji i zagra przeciwko Chelsea

Małgorzata Chłopaś

malgorzata.chlopas@infor.pl

CSKA Moskwa - Sevilla, godz. 18.30

Inter - Chelsea, godz. 20.45

(transmisje w Polsacie)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.