Czarną kredą na białej tablicy
Warto przeczytać
Trzydziestoletni Polak z pokolenia, które zdołało już jako tako dorobić się w Irlandii, oswojony z internetem i kartą bankową, zapragnął objechać Afrykę. Na rowerze. Z marokańskiego Fezu wyruszył młody człowiek z otwartą głową. Po pół roku do Kinszasy, stolicy Konga, dojechał doświadczony podróżnik i niezły pisarz.
Na kilku tysiącach kilometrów przejechanej trasy Paweł Wróblewski nie tylko zmieniał przekładnie i łatał dętki, ale też pilnie rozglądał się wokół siebie. I notował, co widział. A Afryka, kilometr za kilometrem, odciskała swoje znaki: słowa, barwy, zapachy i muzykę, na białej tablicy jego umysłu. "Dźwięki sawanny. Każdy ptak śpiewa we własnym rytmie, we własnej tonacji. Owady grzechoczą jak marakasy. (...) Sekcja rytmiczna, soliści. Już wiem, skąd Afrykanie biorą te zakręcone rytmy".
Wróblewski pisze bez uprzedzeń, ale też bez idealizacji. Drażni go rasizm czarnych Afrykanów - nic dziwnego, skoro samotny wędrowiec sam co chwila pada jego ofiarą. Raz omal go nie zlinczowano. Jaką naukę wynosi z tych perypetii? "Jeśli po powrocie usłyszę, jak ktoś woła za przechodzącym Murzynem - czarnuch, osobiście spiorę po pysku".
Gdzieś po drodze do Onitsha, w Nigerii, kończą się lakoniczne zapiski. Nagromadzone w trakcie jazdy impresje zaczynają łączyć się w szersze wnioski. "Afrykanin żyje sam. Nie ufa nikomu. (...) Tradycyjna afrykańska rodzina, do niedawna podobno jedyna naprawdę funkcjonująca komórka społeczna, rozpadła się". Ta opinia może zdziwić Europejczyka, przekonanego że tzw. atomizacja więzi międzyludzkich nie dotyczy krajów Trzeciego Świata. Pamiętajmy jednak, że autor, zanim napisał te słowa, rozmawiał z setkami ludzi, nocował w dziesiątkach domów.
Podobnie paradoksalnie brzmi zdanie mówiące, że "w Afryce brak bogactw naturalnych to błogosławieństwo". By docenić słuszność tego poglądu, wystarczy jednak porównać chociażby losy jałowej, ale cieszącej się spokojem ziemi tunezyjskiej z dramatyczną historią Konga Kinszasy.
Ostatnią niespodzianką w książce jest to, co spotkało autora u kresu jego podróży. Ale nie zdradzę tego przedwcześnie - zapraszam do lektury!
@RY1@i02/2010/035/i02.2010.035.184.008a.001.jpg@RY2@
Paweł Wróbel Wróblewski, "Do ciepłych krajów", AREA 2009
Jacek Borkowicz
jacek.borkowicz@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu